Dowódca sił NATO w Kosowie, francuski generał Xavier de Marnhac powiedział, że jest zdeterminowany, by utrzymać spokój. "Nikt nie powinien wątpić w moją determinację" - ostrzegł generał, który oskarżył "pewnych przywódców" mniejszości serbskiej w Kosowie o podburzanie do wtorkowych zajść.
W środę droga wiodąca do posterunków w miejscowościach Jarinje i Zubin Potok, jedyny szlak łączący północną część Kosowa z Serbią, pozostaje zamknięta. 40 żołnierzy z Francji i
USA otoczyło przejście w Jarinje drutem kolczastym. Na miejscu są też żołnierze polskiego kontyngentu.
Rozwścieczeni kosowscy Serbowie zniszczyli we wtorek dwa posterunki znajdujące się w rejonie, gdzie skoncentrowana jest mniejszość serbska. Doprowadziło to do pierwszej interwencji sił NATO od jednostronnego proklamowania w niedzielę niepodległości przez
Kosowo. Nie było ofiar.
Agencja Associated Press podała, że na środę Serbowie z Kosowskiej Mitrovicy zapowiedzieli dalsze protesty.
Serbia odwołuje kolejnych ambasadorów - W proteście przeciwko uznaniu niepodległości Kosowa Serbia odwołuje swych ambasadorów z Niemiec i Austrii - poinformował w środę w Strasburgu szef serbskiej dyplomacji Vuk Jeremić.
Kosowo jako niepodległe państwo uznają kolejne kraje, a Belgrad zapowiada konsekwentne odwoływanie ambasadorów. "Na konsultacje" Belgrad wezwał już m.in. ambasadorów w Waszyngtonie, Paryżu i Ankarze.
Ławrow: Misja UE sprzeczna z prawem Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział w środę, że planowana przez Unię Europejską misja w Kosowie jest sprzeczna z prawem międzynarodowym.
Ławrow, którego kraj popiera sojuszniczą Serbię w sprzeciwie wobec niepodległości Kosowa, mówił na ten temat dziennikarzom przy okazji spotkania z szefem dyplomacji Turcji Alim Babacanem. Decyzję Unii o wysłaniu misji do Kosowa nazwał "jednostronną".
Unijna misja policyjno-prawna licząca ok. 2.000 osób ma przejąć w ciągu 120 dni obowiązki od ONZ w nadzorowaniu administracji kosowskiej.
Rosja uważa, że ogłoszenie niepodległości Kosowa i uznanie tego faktu przez zachodnie potęgi zagraża stabilności na świecie i może otworzyć "puszkę Pandory" z separatystycznymi napięciami w całej Europie.
Dojdzie do rozpadu Bośni i Hercegowiny? Premier Republiki Serbskiej wchodzącej w skład Bośni i Hercegowiny, Milorad Dodik, odrzucił w środę apele lokalnych serbskich partii, by w reakcji na przypadek Kosowa również ogłosić niepodległość.
Do jej proklamowania wezwały w poniedziałek Serbska
Partia Demokratyczna (SDS) oraz nacjonalistyczna Serbska Partia Radykalna.
Dodik, wywodzący się ze Związku Niezależnych Demokratów (SNSD) powiedział, że jego partia ogłosi referendum w sprawie niepodległości w przypadku, gdy dalsze istnienie BiH, złożonej z Republiki Serbskiej i Federacji Muzułmańsko-Chorwackiej, stanie pod znakiem zapytania.
Bośniaccy Serbowie ogłaszali już wcześniej, że niepodległość Kosowa może być precedensem i wywołać rozpad Bośni i Hercegowiny, powstałej w obecnym kształcie na mocy kończącego wojnę w Bośni układu pokojowego w Dayton.
Austria uznaje Kosowo - Austria jest kolejnym państwem, które uznało niepodległość Kosowa - poinformowała minister spraw zagranicznych tego kraju, Ursula Plassnik. - Rząd wystąpił do prezydenta Republiki o upoważnienie mnie jako ministra spraw zagranicznych do skierowania do rządu kosowskiego noty uznającej - poinformowała Plassnik w komunikacie po posiedzeniu rady ministrów.
- Formalne uznanie nowego państwa przez Austrię nastąpi w przyszłym tygodniu, kiedy prezydent Republiki Heinz Fischer wróci z Afryki, gdzie obecnie przebywa - dodał rzecznik prezydenta Bruno Aigner.
Więcej newsów, więcej źródeł. Zobacz Zoom24.pl