- To śmieszne. Były premier kompletnie się kompromituje - powiedział
Ryszard Kalisz. Wczoraj
Jarosław Kaczyński potwierdził, że w trakcie protestu pielęgniarek w Kancelarii Premiera zagłuszano telefony komórkowe. - Były takie momenty, że w tych okolicach komórki były zagłuszane, ale to niekoniecznie było związane z pielęgniarkami. Były inne przyczyny tego rodzaju działań - wyjaśnił.
- Pielęgniarki miały granaty? Armaty? Czym one mogły zagrażać? BOR i
ABW sprowadziły do Kancelarii urządzenia do zagłuszania, które służą antyterrorystom. To wszystko jest skandalem - komentował w Radiu Zet Kalisz.
Polityk lewicy dodał, że były premier "ma tendencję do odwracania kota ogonem". - Kiedy mówi się o błędach Jarosława Kaczyńskiego, ten ripostuje, że odpowiada za to stacja, która ma kapitał niemiecki - stwierdził. - Były premier robi się śmieszny - zakończył Ryszard Kalisz.
"Prezydent powinien zostać przesłuchany" - Prezydent powinien zostać przesłuchany przez prokuraturę okręgową w Łodzi - powiedział Kalisz. Polityk dodał, że komisja ds. śmierci Barbary Blidy nie wezwie prezydenta, bo "organy władzy publicznej, które nie podlegają kontroli Sejmu, nie mogą być przez sejmową komisję wzywane". - Ja trzymam się prawa i prezydent nie będzie wzywany przed sejmową komisję - zaznaczył.
W wywiadzie dla tygodnika "Wprost"
Lech Kaczyński przyznał, że wiedział o akcji zatrzymania Blidy. - Kilka dni przed akcją u Barbary Blidy rozmawiałem o tym z ówczesnym szefem ABW Bogdanem Święczkowskim, który zgodnie z ustawą o ABW miał obowiązek przekazać mi taką informację - powiedział prezydent.