Isinbajewa, która w sobotę w czasie mityngu Siergieja Bubki, pierwszym swym starcie w tym roku, pobiła po raz dwudziesty pierwszy w karierze rekord świata, przyleci na bydgoskie lotnisko około 9 rano. W Doniecku Rosjanka skoczyła 4,95. W Bydgoszczy zjawi się prosto z Petersburga. Wczoraj spotkała się tam z prezydentem Władimirem Putinem. - Rano o 9 czasu rosyjskiego wylatuje z Petersburga i o tej samej porze, ale już naszego czasu, wyląduje w Bydgoszczy - mówi dyrektor sportowy Pedro's Cup Czesław Zapała.
Z powodu spotkania z Putinem Isinbajewa nie pojawi się w Bydgoszczy razem z resztą tyczkarek i skoczków wzwyż z Rosji i Ukrainy, którzy w naszym mieście są od poniedziałku. Jako pierwsi w hotelu City pojawili się dwaj Czesi Jaroslav Baba i Tomas Janku. O 19 dołączyli do nich Fabiana Murer, Jurij Krymarenko i Aleksiej Dmitrik.
- Cieszę się, że już tu jestem, choć muszę przyznać, że nie czuję zmęczenia podróżą. Mam nadzieję, że tym razem lepiej się w Bydgoszczy zaprezentuję aniżeli przed rokiem - powiedziała Murer.
O północy nad Brdą pojawić się mieli m.in. Jarosław Rybakow, Swietłana Fieofanowa i Julia Gołubczikowa.
Isinbajewa, jako największa gwiazda, przyleci z Petersburga specjalnym, prywatnym samolotem. - Sądzę, że stać mnie na kolejny rekord świata właśnie w Bydgoszczy - powiedziała w sobotę w Doniecku. Dziś do naszego miasta przyjadą też dwie najlepsze polskie tyczkarki: Monika Pyrek i Anna Rogowska, które bardzo dobrze spisały się w mityngu Siergieja Bubki.
Przypomnijmy też, że obok emocji związanych z polowaniem Isinbajewej na 22. w karierze rekord świata, arcyciekawy będzie konkurs skoku wzwyż panów z dwoma wielkimi faworytami: Rybakowem (ma najlepszy w tym roku wynik na świecie) i aktualnym mistrzem świata - Donaldem Thomasem.
Monika Pyrek: Skoczę wysoko
Z jakim nastawieniem podchodzi pani do środowego "Pedro's Cup"?
Mówi Monika Pyrek, 28-letnia reprezentantka Polski w skoku o tyczce: Jestem całkowicie przygotowana do świetnego skakania, liczę na dalszą progresję wyniku z mojej strony. Nie paraliżuje mnie obecność uznanych nazwisk w stawce uczestniczek, jest wręcz przeciwnie. Lubię startować w konkursach z mocną obsadą.
W sobotę zajęła pani trzecie miejsce w Doniecku. Jak pani ocenia mityng Siergieja Bubki na Ukrainie?
- To były chyba najdłuższe zawody w całej mojej karierze. Wystąpiło aż trzynaście zawodniczek i całe zawody trwały grubo ponad pięć godzin. Jeśliby doliczyć rozgrzewkę, byłam w hali ponad siedem godzin. Liczyłam na skok w granicach 4,70 m, a skoczyłam 4,67. Nie jest jednak źle, jestem zadowolona. Może poprawię się już w Bydgoszczy?
Wydaje się, że niemal stuprocentową faworytką do wygranej w Pedro's Cup w Bydgoszczy i potem na olimpiadzie w Pekinie jest Rosjanka Jelena Isinbajewa?
- Na chwilę obecną oczywiście jest i można powiedzieć, że jest niepokonana. Mogę jednak obiecać, że nie będę podchodziła do startu w igrzyskach na zasadzie: "walczę o srebrny medal". Mój udział w tych zawodach nie miałby wtedy większego sensu. Każdy medal jest cenny, ale staram się nie myśleć minimalistyczne. Do igrzysk zostało jeszcze sporo czasu i dużo rzeczy może się jeszcze wydarzyć.