Premier Serbii potępił proklamowanie "fałszywego państwa"

tan, jg, PAP
17.02.2008 , aktualizacja: 17.02.2008 16:31
A A A Drukuj
Serbski premier Vojislav Kosztunica potępił decyzję kosowskiego parlamentu, określając ją jako proklamowanie "fałszywego państwa" w Kosowie. Prezydent tego kraju zapowiedział natomiast, że Serbia nigdy nie uzna niepodległości Kosowa.
Serbski premier Vojislav Kosztunica
Fot. CEDRIC JOUBERT AP
Serbski premier Vojislav Kosztunica
Francuski żołnierz sił KFOR patroluje pieszy most nad rzeką Ibar. 17 lutego, Mitrowica.
Fot. SRDJAN ILIC AP
Francuski żołnierz sił KFOR patroluje pieszy most nad rzeką Ibar. 17 lutego, Mitrowica.
Kosowo
Kosowo
Telewizja belgradzka zaczęła transmitować wystąpienie Kosztunicy dosłownie w parę minut po ogłoszeniu przez parlament w Prisztinie niepodległości Kosowa.

Szef rządu serbskiego nazwał akt proklamowania niepodległości "serbskiej prowincji" wynikiem bezprawnych działań Stanów Zjednoczonych, które "gotowe są dla swych interesów wojskowych łamać międzynarodowy porządek prawny"

Serbski minister ds. Kosowa Slobodan Samardzić oświadczył natomiast, że państwo serbskie "pozostanie w Kosowie" w takim stopniu, jak to będzie możliwe, i ponownie zapowiedział, że Belgrad odmówi współpracy z misją Unii Europejskiej, która zostanie wysłana do Kosowa w związku z ogłoszeniem przez nie niepodległości.

"Państwo serbskie pozostanie w Kosowie, aby pozwolić swym obywatelom, Serbom, i wszystkim, którzy są lojalni wobec Serbii, na prowadzenie normalnego życia" - powiedział Samardzić w Kosovskiej Mitrowicy. To 250-tysięczne miasto jest podzielone de facto na część zamieszkaną przez Albańczyków i przez Serbów.

Serbskie enklawy znajdują się również w kilku innych miejscach Kosowa. Liczbę Serbów pozostałych w Kosowie po wielkim exodusie spowodowanym bombardowaniami NATO z 1999 roku i późniejszymi działaniami odwetowymi kosowskich Albańczyków ocenia się na 120 tysięcy.

Serbska cerkiew apeluje: "mobilizujmy armię, Kosowo musi pozostać nasze"

- Deklaracja szefa sztabu generalnego generała Zdravko Ponosza, że armia nie będzie bronić Kosowa, to hańba - oznajmił w wypowiedzi dla dziennika "Glas Javnosti" biskup Artemije.- Serbia powinna kupić najnowocześniejszą broń od Rosji i innych państw oraz zaapelować do Rosji o przysłanie ochotników - powiedział biskup.

Artemije Radosavljević, przywódca serbskiej Cerkwi prawosławnej, zaznaczył, że Kosowo "nigdy nie przestanie być serbskie" nawet jeśli stanie się "czasowo okupowane", jak nazwał możliwość dzisiejszej proklamacji niepodległości.

- Wszystko przemija, przeminie więc także okupacja Kosowa - powiedział 73-letni duchowny.

- Możemy się spodziewać pełnych wściekłości komunikatów.(...) Zostanie obniżony poziom kontaktów dyplomatycznych z państwami, które uznają nowy kraj na Bałkanach - napisał Boszko Jakszić, komentator polityczny, w prorządowym serbskim dzienniku "Politika".

NATO w gotowości

W obawie przed realizacją apelu cerkwi NATO-wska misja pokojowa w Kosowie (KFOR) postawiła w stan gotowości cały swój kontyngent, dużą jego część rozmieszczając w Mitrowicy - rozdzielonym rzeką mieście serbsko-albańskim.

- Jesteśmy w stanie oczekiwania i mamy nadzieję, że wyperswadujemy obu stronom prowokowanie jakichkolwiek incydentów - powiedział belgijski adiutant Johnny Verwichte na kilka godzin przed rozpoczęciem specjalnej sesji parlamentu kosowskiego, który ma ogłosić niepodległość prowincji.

Kosowska Mitrowica jest przedzielona rzeką Ibar. Na północnym brzegu mieszka około 20 tys. Serbów, a na południowym około 80 tys. Albańczyków.

Przy jednym z dwóch głównych mostów w mieście Kfor zorganizował prowizoryczną bazę, w której stoi kilkadziesiąt pojazdów opancerzonych i znajdują się oddziały żołnierzy.

Na mostach zostały ustawione barykady. - Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli ich wykorzystywać, ale jesteśmy gotowi do reakcji - powiedział Verwichte.

Więcej newsów, więcej źródeł. Zobacz Zoom24.pl

Podziel się