"Zagłuszaliśmy pielęgniarki, ale w czym problem?"

mar
15.02.2008 , aktualizacja: 15.02.2008 11:00
A A A Drukuj
- Przyznaję, że dowiedziałem się, że zagłuszanie było. Kto podjął decyzję? Wynika, że została ona podjęta przez premiera, ale to jest odgrzewany kotlet - mówił Zbigniew Wassermann w RMF FM. - To budynek szczególny. Wejście pielęgniarek to forma naruszenia prawa. Tak naprawdę więc o czym my dyskutujemy? W czym problem? - mówił Wassermann.
Zbigniew Wassermann
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Zbigniew Wassermann
Wassermann jako pierwszy polityk PiS jasno przyznał, że doszło do zagłuszania pielęgniarek w budynku Kancelarii Premiera.

Wczoraj w RMF FM Ludwik Dorn nie potwierdził wprost, że zagłuszano. Powiedział natomiast, że "byłoby skandalem, gdyby pielęgniarki nie były zagłuszane", ponieważ przebywając w budynku Kancelarii łamały prawo, a BOR ma ustawowy obowiązek chronić kancelarię. Podobnej argumentacji użył dziś Wassermann.

- Była upubliczniona dokumentacja. Powołuję się na oświadczenie byłego szefa BOR-u. To są fakty, nad którymi się trzeba pochylić. Natomiast jeszcze raz powtarzam - z czego my robimy problem? - mówił Wassermann.

- Wynika, że polecenie było podpisane przez premiera. Ale to jest odgrzewany kotlet. Trzeba by było ten tak niezwykle ważny w mediach fakt sprawdzić. Mówię niezwykle ważny, bo to co się dzieje w służbach i w sferze bezpieczeństwa, woła o pomstę do nieba - dodał Wassermann, pytany, kto podpisał zgodę za zagłuszanie.

Niedawno, o sprawę zagłuszania pielęgniarek dziennikarz RMF FM zapytał prezesa PiS i byłego premiera. - To manipulacja. Odciągacie uwagę od ważnych spraw. Media niemieckie powinny być szczególnie ostrożne, bo mogą być posądzane o wtrącanie się do polskich spraw wewnętrznych. Obawiam się, że coś takiego następuje - odpowiedział wówczas Jarosław Kaczyński.

A tak Kancelaria Premiera tłumaczyła się w czerwcu:



Podziel się