RMF: J. Kaczyński podpisał zgodę na zagłuszanie pielęgniarek

jg
11.02.2008 , aktualizacja: 11.02.2008 12:27
A A A Drukuj
Były premier podpisał decyzję w sprawie zagłuszania telefonów komórkowych pielęgniarek podczas czerwcowego protestu przed Kancelarią Premiera - podaje radio RMF.
Premier Kaczyński z pielęgniarkami w Centrum
Fot. S3awomir Kaminski / AG
Premier Kaczyński z pielęgniarkami w Centrum "Dialog"
Jak podaje stacja, nie jest jasne, czy Jarosław Kaczyński sam podjął decyzję o zagłuszaniu. Na pewno jednak wiedział o takich działaniach i legalizował je, gdy zagłuszanie trwało w najlepsze.

Według informacji RMF FM, Jarosław Kaczyński podpisał stosowny dokument dopiero w dniu, gdy pielęgniarki opuszczały budynek Kancelarii Premiera, czyli 26 czerwca. Zagłuszanie trwało od 19 czerwca.

W ciągu tego tygodnia dowożono do Kancelarii Premiera specjalistyczny sprzęt, by wzmocnić zagłuszanie, bo pielęgniarki wychylając się z okna, miały kontakt z koleżankami przed budynkiem.

Jak ustalił RMF FM, sprowadzanie sprzętu i decyzje były podejmowane ustnie, podczas nieformalnych rozmów, a dopiero gdy pielęgniarki opuściły budynek zadbano o to, by na całą operację był jakiś papier.

Latem przedstawiciele kancelarii premiera tłumaczyli, że rozmowy zagłuszane nie są, a pielęgniarki wysyłają nawet sms-y.



Gdy na początku lutego BOR przyznał, że wbrew zapewnieniom poprzedniej ekipy pielęgniarki były jednak zagłuszane szef MSWiA wystąpił o zbadanie tej sprawy do prokuratury. B. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mówił natomiast, że osobą uprawnioną do wydawania decyzji o zagłuszaniu telefonów komórkowych był ówczesny szef MSWiA Janusz Kaczmarek.

Tymczasem, jak podaje Radio ZET o zagłuszaniu pielęgniarek wicepremier Przemysław Gosiewski poinformował uczestników zespołu kryzysowego. Według radia o zagłuszaniu wiedzieli Joanna Szczypinska, Małgorzata Sadurska, Zbigniew Rau, Konrad Kornatowski, Jolanta Szczypińska i Bogdan Piecha.

Na antenie TVN 24 Szyczypińska zaprzeczała, że wiedziała o podsłuchach. - To kolejny atak na Platformy Obywatelskiej na prezydenta i premiera - mówiła Szczypińska. - Były trudności z dodzwonieniem się do pielęgniarek, ale widziałem, że rozmawiały ze swojego pomieszczenia ze swoimi koleżankami, udzielały też wywiadów mediom.

Pielęgniarki się skarżą

W czasie "białego protestu" pod kancelarią premiera pielęgniarki skarżyły się, że kontakt telefoniczny z nimi był utrudniony. Pielęgniarki podejrzewały, że połączenia komórkowe były celowo zagłuszane. - Najgorzej było pierwszego dnia, kiedy właściwie po godzinie 21 nigdzie nie można się było dodzwonić. Dziś też są problemy. Jeśli już uda się połączyć, to rozmowa jest przerywana - opowiadała na początku lipca Anna Cichy, jedna z protestujących pielęgniarek ze Świętokrzyskiego.

Oskarżenia o zagłuszanie powtórzyła na początku lutego szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych i jedna z okupujących kancelarię Dorota Gardias. Gardias dodała, że urzędnicy kancelarii nie pozwalali także na ładowanie telefonów komórkowych, nie udostępniając im gniazdek elektrycznych.

Pod koniec czerwca dziennikarze wypytywali Małgorzatę Sadurską z kancelarii premiera, dlaczego nie ma kontaktu z czterema pielęgniarkami, które zostały wewnątrz. Zdaniem pielęgniarek rozmowy przez telefony komórkowe mogą być zagłuszane. - Nam też nie działają telefony - mówili dziennikarze Sadurskiej.

Sadurska tłumaczyła, że nie ma żadnej blokady w kontaktach z pielęgniarkami. - Nam nic nie wiadomo na ten temat. Te panie, które są w kancelarii wysyłały sms-y. Widziałam to na własne oczy. Słyszałam dźwięki tych sms-ów - mówiła. Jej zdaniem jest to "fakt autentyczny".

Sadurska nie odniosła się do informacji dziennikarzy, zdaniem których nawet ich komórki nie działają poprawnie. Również rzecznik rządu Jan Dziedziczak nie chciał komentować tych doniesień.

Więcej newsów, więcej źródeł. Zobacz Zoom24.pl

Podziel się