Egipt znów mistrzem Afryki

Gol Mohameda Aboutreiki dał Egiptowi finałowe zwycięstwo nad Kamerunem. W meczu o trzecie miejsce Ghana wygrała z Wybrzeżem Kości Słoniowej
Egipt obronił tytuł, który dwa lata temu wywalczył w Kairze. Zespół Hasana Shehaty wymieniany był przed turniejem w Ghanie w roli faworytów, ale nie wśród tych największych - większe szanse dawano Ghanie, Wybrzeżu Kości Słoniowej, a także Kamerunowi. Ale już pierwszy mecz Egiptu zmienił hierarchię, bo obrońcy tytułu po pięknej grze rozbili Kamerun 4:2. A po rozgromieniu w półfinale WKS to Egiptowi dawano większe szanse w finale.

I Egipt w niedzielę przeważał. Zdyscyplinowany, szybko grający zespół stwarzał więcej sytuacji, częściej strzelał i gdyby nie świetna gra kameruńskiego bramkarza Carlosa Kameniego, wygrałby wyżej.

Jedyny gol padł po błędzie weterana Rigoberta Songa. 31-letni obrońca, który w PNA grał już po raz siódmy (debiutował w kadrze w wieku 17 lat), miał przeciętny turniej, zdarzały mu się kiksy i tak było w niedzielę. Song nie opanował piłki przed polem karnym, potem stracił ją na rzecz walecznego Mohameda Zidana, który podał na wolne pole do Aboutreiki. Pomocnik Egiptu z zimną krwią strzelił obok Kameniego.

Kamerun z gwiazdami lig europejskich (Samuel Eto'o, Geremi, Song) grał tak jak w półfinale z Ghaną - odpowiedzialnie, ostrożnie, ale także chaotycznie i bez błysku. Eto'o zaledwie kilka razy mógł się rozpędzić, ale strzały po tych nielicznych akcjach były słabe. Napastnik Barcelony pobił w Ghanie rekord wszech czasów PNA (16 goli w finałach), z pięcioma bramkami został królem strzelców, ale po kontuzji nie był już tak przebojowy jak w poprzednich latach. Aż trzy z jego goli padły z rzutów karnych.

Egipt to przeciwieństwo Kamerunu, jeśli chodzi o reprezentację w ligach europejskich. Z 23-osobowej kadry tylko czterech zawodników występuje w Europie: Ibrahim Said (Ankaragucu), Zidan (HSV Hamburg), Mohamed Shawky (Middlesbrough) i Ahmed Hassan (Anderlecht). Większość pozostałych reprezentuje trzy najmocniejsze kluby egipskie: al Ahly, Zamalek i Ismailiy. Niechętnie wyjeżdżają z ligi egipskiej, bo to najmocniejsze rozgrywki na kontynencie. To także 17. najlepsza liga na świecie według statystyków IFFHS.

Egipt zdobył szóste mistrzostwo Afryki i został jedynym zespołem, któremu dwukrotnie udało się obronić tytuł. W meczu o trzecie miejsce pasjonujące widowisko stworzyli wielcy przegrani, czyli Ghana i WKS. Gospodarze wygrali 4:2.