Ćwiąkalski zapowiedział, że skonsultuje się z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim w całej sprawie. Na razie nie chciał przesądzać, czy będzie śledztwo w sprawie tego wycieku.
- Oceniam generalnie krytycznie tego typu sytuację, gdzie utajnia się jakieś posiedzenie, a następnie pełna informacja przedostaje się do opinii publicznej - powiedział minister.
- To tylko dowodzi, że rzeczywiście nie można przekazywać informacji o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa - dodał. Według ministra, to dowód na to, że "polski system ochrony informacji niejawnych zdecydowanie kuleje w praktyce".
Ćwiąkalski dodał, że nie wie, kto mógł dać dziennikarzom stenogram. Wyraził zarazem przypuszczenie, że mógł on wypłynąć z Sejmu. - Albo może ktoś nielegalnie nagrał to na sali - dodał.
Spytany czy w całej sprawie doszło do przestępstwa ujawnienia tajemnicy, minister odparł, że "wymaga to rozważenia", ale bez konsultacji z Komorowskim i kontaktu z prokuratorem krajowym nie chciał przesądzać czy będzie wszczęte śledztwo.
Kancelaria Sejmu: Procedury tajności zostały dochowane - Wszelkie procedury tajności w czasie posiedzenie Sejmu - w części, w której na mocy uchwały Sejmu RP obrady zostały utajnione - zostały również dochowane - pisze biuro prasowe Kancelarii Sejmu RP. - Jednocześnie informujemy, że w dniu 8 lutego br. zostały w tajnej kancelarii spisane - z zachowaniem obowiązujących procedur - jedynie trzy strony stenogramu z części tajnej obrad. Pozostała część stenogramu ma być spisywana od poniedziałku, czyli w nadchodzącym tygodniu. I nie są to strony opublikowane na stronach internetowych "Rzeczpospolitej" - czytamy.
Biuro prasowe kancelarii Sejmu podkreśla, iż z wyżej wymienionych powodów materiały, które posłużyły "Rzeczpospolitej" do publikacji tekstu pt. "Publikujemy stenogram z tajnego posiedzenia Sejmu" nie mogą pochodzić z kancelarii Sejmu. - Kancelaria Sejmu sprawę pozyskania taśm z tajnego posiedzenia przekaże Prokuraturze - głosi oświadczenie szefa biura prasowego Jarosława J. Szczepańskiego.
Ćwiąkalski o podsłuchach na posiedzeniu Sejmu Jak wynika z ujawnionego przez "Rz" stenogramu, Ćwiąkalski zastrzegł, że danych co czynności operacyjno-rozpoznawczych innych służb niż
policja, nie może przedstawić nawet na tajnych obradach Sejmu, bo wymaga to "specjalnej decyzji" szefów takich służb, jak
ABW, CBA i innych. Ujawnił tylko, że w 2007 r. o 18 proc. wzrosła liczba wniosków policji o kontrolę operacyjną, m.in. podsłuchy, a o 25 proc. wzrosła liczba takich działań policji w trybie nie cierpiącym zwłoki, co potem akceptowały sądy. Prokuratorzy odmówili zgody wobec 2 proc. ogółu wniosków, a sądy - 0,5 proc.
Według kodeksu karnego, kto ujawnia lub wbrew przepisom wykorzystuje informacje stanowiące tajemnicę państwową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Funkcjonariusz publiczny, który ujawnia osobie nieuprawnionej informację stanowiącą tajemnicę służbową lub informację, którą uzyskał w związku z wykonywaniem czynności służbowych, a której ujawnienie może narazić na szkodę prawnie chroniony interes, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
---
Więcej newsów, więcej źródeł. Zobacz Zoom24.pl