ABW inwigilowało Jerzego Szmajdzińskiego?

met
08.02.2008 , aktualizacja: 08.02.2008 16:18
A A A Drukuj
ABW inwigilowało jednego z liderów lewicy Jerzego Szmajdzińskiego. Agencja podjęła czynności operacyjne po artykule prasowym dotyczących czołówki polityków SLD, którzy za grosze mieli przejąć mieszkania na warszawskim Wilanowie - informuje Radio Zet
Jerzy Szmajdziński - SLD
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Jerzy Szmajdziński - SLD
Informację potwierdziliśmy w kilku źródłach. Jerzy Szmajdziński był podsłuchiwany. Przeprowadzono także operację niejawnego przeszukania jego domu - czyli funkcjonariusze przeszukali mieszkanie Szmajdzińskiego w czasie jego nie obecności. ABW zajęła się jednym z liderów lewicy po tym jak media doniosły, że w latach 1996 - 1998 kupił mieszkanie za cenę z 1990 roku. Prasa pisała o tym pod koniec 2006 roku.

Nasz informator podkreśla, że nie jest to jedyny polityk, który został objęty inwigilacją po niekorzystnych dla niego artykułach prasowych i że zbieżność tych zdarzeń jest zaskakująca. Nazwisko Szmajdzińskiego to kolejne po prokuratorze Jerzym Engelkingu nazwisko osoby podsłuchiwanej, które wypływa dzięki kontroli przeprowadzanej właśnie w ABW.

Szmajdziński: To łamanie prawa

Zdaniem wicemarszałka Sejmu Jerzego Szmajdzińskiego, jeżeli potwierdzi się, że ABW inwigilowała go w celu wyjaśnienia transakcji kupna mieszkania, to będzie to złamanie prawa.

- Może coś jest na rzeczy - powiedział Szamjdziński, informując jednocześnie, że nie miał sygnałów świadczących o inwigilowaniu go przez służby. Zaznaczył, że aby wyjaśnić sprawę kupna mieszkania wystarczy przejrzeć odpowiednie dokumenty, m.in. akt notarialny, a nie stosować do tego techniki operacyjne.

- Dla wyjaśnienia tej sprawy nie byłoby nic z tego podsłuchu. Chodziło o cel polityczny - ocenił. Dodał, że nie jest tym zaskoczony. - Przez ostatnie dwa lata mieliśmy do czynienia z przestępczą działalnością w wielu przypadkach - podkreślił. Wicemarszałek Sejmu zaznaczył, że mieszkania nie kupił po korzystniejszej cenie. Jak wyjaśnił, było to mieszkanie komunalne zakupione w 1991 roku, jeszcze przed denominacją złotego. Natomiast akt notarialny kupna został podpisany w 1997 roku, a w dokumencie wpisano cenę mieszkania po denominacji.

- Stąd mogło wynikać, że po bardzo niskiej cenie kupiłem mieszkanie, a to nieprawda. Kupiłem za pieniądze z tamtego okresu i na warunkach wtedy obowiązujących, tak jak setki tysięcy ludzi - dodał.

Podziel się