Austriacy pewni, że wygrają z Polską

- Martwi porażka i niewykorzystane okazje, ale gra była najlepsza od wieków. Takiej drużyny chcemy na Euro 2008 - komentują Austriacy środową porażkę 0:3 w Wiedniu z Niemcami. - Wygrana cieszy, ale to był najgorszy występ kadry Joachima Loewa - komentują Niemcy
Asystent trenera Austrii: W takiej formie wygramy z Polską!

Diagnoza: Austria będzie miała na Euro 2008 drużynę, której nie będzie musiała się wstydzić! - komentuje prasa gospodarzy turnieju przegrany "braterski pojedynek" z Niemcami. - Wszystko jest na dobrej drodze, choć trenerów i zawodników czeka jeszcze wiele pracy. A także publiczność, która dopingowała wspaniale, ale wcześniej niepotrzebnie wygwizdała niemiecki hymn - napisał "Kurier".

Dziennik chwali trenera Josefa Hickersbergera za zmianę nieefektywnego ustawienia 4-4-2, którego kurczowo trzymał się przez długie lata, na 3-2-3-2. Gra trzema obrońcami, dwoma dodatkowymi pomocnikami i kapitanem Andreasem Ivanschitzem grającym za plecami wysuniętych obrońców sprawiły, że Austria przeciwko trzykrotnym mistrzom świata stworzyła więcej groźnych sytuacji niż w całym 2007 roku, w którym odniosła tylko jedno zwycięstwo. Jedyne, czego zabrakło, to zimna krew pod bramką i bezlitosne wykorzystywanie strzeleckich okazji, tak jak potrafią robić to Niemcy.

- Gołe statystyki są frustrujące. W pierwszej połowie zagraliśmy przecież porywający futbol, najlepszy od lat. W całym meczu pięknie walczyliśmy. Każdy na stadionie widział, że ta drużyna jest w stanie grać jak równy z najlepszymi. Niemcy jak to Niemcy. Oddali trzy groźne strzały na naszą bramkę i zdobyli trzy gole. Trzeba się tego od nich uczyć. Wygrali wysoko, choć długo grali źle, na pewno nie lepiej od nas - mówił trener Hickersberger.

Jeden z najlepszych austriackich piłkarzy w historii Tony Poster podkreśla, że więcej pecha niż w meczu z Niemcami już się chyba drużynie nie może przydarzyć. - Walczyli, szarpali przez cały mecz, stworzyli więcej sytuacji bramkowych niż rywale. Udowodnili, że stałe fragmenty gry mają opanowane o wiele lepiej niż Niemcy. Tylko piłka nie chciała wpaść do bramki jak przy strzale Martina Harnika w poprzeczkę. Ale na Euro wpadnie! Ten mecz pozwala mi myśleć o Euro 2008 z optymizmem - stwierdził Polster.

Niemcy nie są faworytem w meczu z Polską?

Nawet sam kapitan gości Michael Ballack tuż po meczu przyznał, że Niemcy nie zasłużyli na wygraną. - Remis byłby bardziej sprawiedliwy. I może nawet lepszy, bo bardziej uświadomiłby nam nasze błędy. W pierwszej połowie zagraliśmy przecież fatalnie. Taka gra nigdy nie powinna się powtórzyć. Z drugiej strony to dobrze świadczy o drużynie i jej charakterze, że potrafi wygrywać wysoko nawet po słabszej grze. Na zimno wykorzystywać każdą okazję, jaką stworzy jej rywal - stwierdził pomocnik Chelsea. - Po przerwie potrafiliśmy wziąć się do kupy i przesądzić losy spotkania. Dlatego nie uważam, żeby ten mecz był krokiem wstecz w przygotowaniach do mistrzostw Europy - dodał lewy obrońca Bayernu Philipp Lahm.

Nad Renem nikt nie cieszy się ze zwycięstwa. - Niemcy uniknęły blamażu - napisał w tytule relacji "Frankfurter Allgemeine Zeitung". - Rok 2008 zaczęliśmy szczęśliwym zwycięstwem. Oby następne były przekonujące i zasłużone. Na stadionie w Wiedniu nie zobaczyliśmy bowiem ani faworyta do mistrzostwa Europy, ani do zwycięstwa w grupowym meczu z Polską, który już za 123 dni - napisał w komentarzu "FAZ".

- To był najgorszy występ reprezentacji pod wodzą Joachima Loewa. Piłkarze, którzy tak świetnie grali na ostatnim mundialu czy w eliminacjach, poruszali się po boisku jak w letargu, bez pomysłu na grę, bez koncepcji. Tylko wyjątkowo słaba skuteczność Austriaków uratowała nasz zespół przed blamażem z 90. zespołem w rankingu FIFA.

Dziennikarz berlińskiego "Der Tagesspiegel" Stefan Hermanns powiedział mi, że choć słabo wypadły wszystkie formacje, winni nie są ludzie, ale system, który po raz pierwszy zawiódł pod wodzą Loewa. - Trener musi znaleźć odpowiedź, dlaczego tak się stało. Może system nie funkcjonuje, kiedy rywal gra w ustawieniu 3-5-2? To może być dla was wskazówka. Nie ma w Niemczech lepszych napastników niż Mirosław Klose i Kevin Kuranyi, wspieranych przez Mario Gomeza, a przecież gra ofensywna długo zupełnie się nie kleiła. Nie ma lepszego pomocnika, może nawet w całym świecie, niż Michael Ballack, który jednak nie pokazał jednego dobrego zagrania. Jeszcze najlepiej zagrali obrońcy, zwłaszcza Per Mertesacker i Lahm - powiedział "Gazecie".

Dodał, że pretensje można mieć tylko do Jensa Lehmanna, który trzema poważnymi błędami w dwie minuty sam wywołał temat obsady bramki reprezentacji na Euro 2008. Choć ustanowił rekord 531 minut w bramce bez straty gola i zrehabilitował się nieco, broniąc w sytuacji sam na sam strzał Christiana Fuchsa, potwierdził opinię, że w bramce powinien jednak stać ktoś, kto na co dzień broni w klubie (w miniony weekend 38-letni Lehmann wystąpił w barwach Arsenalu po raz pierwszy od sierpnia). - Pytanie tylko, kto ma go zastąpić. Timo Hildebrand, który wygrał z Valencią jedno spotkanie na dziesięć ostatnich? - pyta Hermanns.

Chorwaci na naukach

Szokiem nie tylko dla samych Chorwatów uważanych za kandydata na czarnego konia Euro 2008 była ich porażka w Splicie z Holandią 0:3. - Próbuję szukać w tym pozytywów. Jedyny jest jednak taki, że wiemy, jak wiele nam brakuje do formy - skomentował obrońca Borussii Dortmund Robert Kovac. - Praca, praca, praca - nic więcej nam nie zostało. Trener Chorwatów Slaven Bilic dodał, że trudno wygrywać, gdy bez formy jest jeden piłkarz, a on w składzie miał takich kilku - dodał. W pierwszej połowie jego drużyna zagrała słabo i przegrywała 0:2. W drugiej było lepiej, ale gospodarze zmarnowali wszystkie sytuacje. Dziennik Vecernje Novosti napisał, że Bilic dostał lekcję od van Bastena, a Holendrzy pokazali, że na Euro 2008 jadą po tytuł.