Skrajny nacjonalista Nikolić przegrał wybory w Serbii

asz, strem, PAP, IAR
03.02.2008 , aktualizacja: 04.02.2008 09:06
A A A Drukuj
Według wstępnych wyników niedzielnej drugiej tury wyborów prezydenckich w Serbii, urzędujący prezydent, prozachodni liberał Boris Tadić zdobył ok. 51 proc. głosów a jego rywal, skrajny nacjonalista Tomislav Nikolić - ok. 47 proc.
Są to wyniki oparte na danych Centralnej Komisji Wyborczej i niezależnych obserwatorów głosowania.

Zwolennicy Tadicia, przywódcy Partii Demokratycznej, która odegrała główną rolę w odsunięciu Slobodana Miloszevicia od władzy w 2000 r., uczcili zwycięstwo swego kandydata w centrum Belgradu powiewając flagami Serbii, UE i Partii Demokratycznej.

Przedwyborcze sondaże dawały obu kandydatom niemal identyczne poparcie. W pierwszej turze Nikolić otrzymał 39,99 proc. głosów, a Tadić 35,39 proc.

Rekordowa frekwencja

Frekwencja w wyborach była bardzo wysoka. Do godz. 17.00 głosy oddało ponad 50 procent uprawnionych. Szacuje się, że całkowita frekwencja wyniosła około 67 procent. W pierwszej turze wyborów, która odbyła się 20 stycznia, głosowało 61 proc. uprawnionych.

To pierwsze od lat tak ważne wybory na Bałkanach. Ich wynik będzie znaczący nie tylko dla Serbii, ale także dla innych państw w tym rejonie. Wygrana Tadicia oznacza dalsze rozmowy z Unią Europejską o integracji Serbii, a wygrana Nikolicia to początek bardzo ścisłego związku tego kraju z Rosją.

Wybory prezydenckie były postrzegane jako referendum w sprawie reakcji Serbii na zapowiadane przez władze Kosowa ogłoszenie niepodległości. Przeciwni niepodległości Kosowa są obaj rywale. Tadić podkreśla jednak, że bez względu na to, co będzie z Kosowem, priorytetem Serbii musi być członkostwo w Unii Europejskiej. Nikolić opowiada się za dalszym zbliżeniem Serbii z Rosją Czytaj o sytuacji w Kosowie>>

"To gwarancja zbliżenia Serbii z Zachodem"

W ocenie prof. Jolanty Mindak-Zawadzkiej z Instytutu Slawistyki Zachodniej i Południowej Uniwersytetu Warszawskiego, zwycięstwo prozachodniego liberała Borisa Tadicia w wyborach prezydenckich w Serbii gwarantuje chęć zbliżenia tego kraju z Zachodem. Z kolei zwycięstwo skrajnego nacjonalisty Tomislava Nikolicia mogłoby prowadzić do "napięć" z relacjach z Kosowem.

- Jeżeli wygra Tadić to w kwestii niepodległości Kosowa, a także aspiracji europejskich Serbii "nic nie zmienia się na gorsze - oceniła prof. Mindak-Zawadzka,. Przypomniała jednak, że Tadić jest także przeciwnikiem ogłoszenia przez Kosowo niezależności. - Jeśli chodzi o Kosowo, to zwycięstwo Tadicia niewiele zmieni, bo przecież on był urzędującym prezydentem, kiedy załamały się rozmowy pod auspicjami ONZ-u. Tadić jest otwarcie przeciwnikiem ogłoszenia przez Kosowo niezależności, czyli wyjścia z obrębów państwa serbskiego i nie sądzę, żeby to się zmieniło - podkreśliła profesor.

"Zwycięstwo nacjonalisty mogłoby zwiększyć napięcie w Kosowie"

Jej zdaniem jednak, jeżeli wygra Tadić, to "jakaś reakcja sprzeciwu, niezadowolenia" wobec ogłoszenia niepodległości przez Kosowo ze strony serbskiej na pewno napłynie. Jeżeli natomiast wygrałby Nikolić to byłoby to przyzwolenie, może nie dla oficjalnych zbrojnych działań serbskich na terenie Kosowa, ale dla działań różnych organizacji. - Zwycięstwo Tadicia niewiele zmieni, natomiast Nikolicia mogłoby zwiększyć napięcie w Kosowie - dodała.

Według niej, Tadić i jego zwolennicy gwarantują także chęć prowadzenie Serbii ku zachodowi. - Myślę, że w przypadku zwycięstwa Tadicia nie jest to tylko retoryka wyborcza, a rzeczywiście nastawienie na zniwelowanie tego dystansu, który się wytworzył między Serbią a większością krajów Europy - oświadczyła prof. Mindak-Zawadzka.

Jak podkreśliła, dobrze, żeby wróciła więź Serbii z Europą, która była wcześniej, jeszcze za czasów byłej Jugosławii. Jak dodała, zwłaszcza, że teraz ekonomicznie Serbom nie dzieje się zbyt dobrze i na pewno m.in. zwiększone inwestycje europejskiej by pomogły.

Podziel się