Ziobro: Ćwiąkalski manipuluje, pozwę go

mar
01.02.2008 , aktualizacja: 01.02.2008 21:19
A A A Drukuj
- Gdy byłem ministrem, rzeczywiście doszło do uszkodzenia powierzonego mi laptopa. Odłożyłem go i dostałem nowy. Prosiłem też o wycenę laptopa, bo chciałem pokryć koszty - każdy uczciwy człowiek czuje się w takim wypadku do tego zobowiązany - mówił b. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. - Okazuje się, że doszło do morderstwa laptopa. Przed państwem stoi arcyzbrodniarz - ironizował Ziobro, podkreślając, że cała afera jest "oczywistą manipulacją" Ćwiąkalskiego. - Wytoczę mu sprawę - zapowiedział.
Zbigniew Ziobro
Fot. Dawid Chalimoniuk / AG
Zbigniew Ziobro
Dwa z trzech zniszczonych laptopów należących do Ministerstwa Sprawiedliwości: prok. Engelkinga i astystenta Ziobry
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Dwa z trzech zniszczonych laptopów należących do Ministerstwa Sprawiedliwości: prok. Engelkinga i astystenta Ziobry


Na specjalnej, poświęconej sprawie laptopa konferencji prasowej b. minister sprawiedliwości powiedział, że - "wbrew informacjom, jakie kłamliwie podał" Ćwiąkalski - Ziobro "domagał się wycenienia laptopa i to jeszcze w czasach, gdy był ministrem". Odpowiedzialnym za tę sprawę był dyrektor Łukasiewicz z ministerstwa, do którego Ziobro - jak twierdzi - zwrócił się o wycenę.

- Nie doczekałem się wyceny, gdy byłem ministrem. Po objęciu funkcji przez ministra Ćwiąkalskiego jeszcze raz domagałem się od dyrektora Łukaszewicza wyceny. Zadzwonił on do mnie później i poinformował, że nie jest konieczne, bym płacił - opowiadał Ziobro. Jak podkreślał, ciągle i uparcie domagał się później wyceny komputera - bo "jest człowiekiem uczciwym".

Laptop - według Ziobry - trafił później na konferencję Ćwiąkalskiego. - Nieprawdą jest, że, jak mówił minister Ćwiąkalski, laptop został wydany przeze mnie w grudniu. Oddałem go jeszcze wtedy, gdy byłem ministrem. W grudniu już nim nie byłem - wyjaśniał Ziobro.

"Mogliby mnie oskarżyć, że zniszczyłem nogę od krzesła"

- Mamy do czynienia z oczywistą manipulacją pana ministra Ćwiąkalskiego, nieprzypadkową. Takie jest życie, że rzeczy się psują - mówił Ziobro.

Ziobro podkreślił też na konferencji, że zdaje sobie sprawę, iż wcale nie trzeba niszczyć komputera, by usunąć dane zawarte na jego dysku: można to, jak zauważył, zrobić za pomocą programów. - Równie dobrze mogliby mnie oskarżyć, że zniszczyłem nogę od krzesła i że zawiera ona tyle samo informacji, co obudowa komputera - podsumował sprawę laptopa.

Jak mówił, podobna manipulacja miała miejsce w przypadku kart SIM, które zostały zniszczone za jego urzędowania - Ziobro też "domagał się" ich wyceny.

"Jest uszkodzony, bo uległ uszkodzeniu"

Minister Zbigniew Ćwiąkalski zapowiedział dziś, że Zbigniew Ziobro będzie musiał zapłacić ministerstwu ponad 5,1 tys. zł. Czy zapłaci? - pytali dziennikarze. - Wycena nastąpiła na moje żądanie, nie - ministra Ćwiąkalskiego - mówił Ziobro, wyraźnie poruszony. Podkreślił, że to on sam chce zapłacić i że nie zrobi tego na żądanie Ćwiąkalskiego, ale swoje własne.

Ziobro nie chciał odpowiedzieć na pytanie, co właściwie stało się z laptopem (bo, uszkodzenie - jak zauważyła jedna z dziennikarek - "jest dość imponujące"). - Jest uszkodzony, bo uległ uszkodzeniu - powiedział jedynie b. minister, podkreślając, że uszkodzenie nie było celowe. - To się zdarza - stwierdził.

By zniszczyć laptopa, trzeba się wysilić:





Podziel się