- Po tej wpadce, po braku rozmowy między ministrem Sikorskim a prezydentem, z faksami dzisiaj wiemy, że trzeba pilnować form, żeby nie dawać pretekstu sobie i złemu losowi. Dlatego po rozmowie minister Sikorski konsultował się z nami, czy ma wracać i przerywać to, dosyć ważne spotkanie, bo dotyczące przyszłości Serbii, czyli jednak ważnych kwestiach europejskich - mówił Schetyna.
Wicepremier powiedział, że w związku z ostatnim konfliktem dotyczącym spotkania Sikorskiego z prezydentem, minister spraw zagranicznych podjął dobrą decyzję. - Tych złych emocji i oskarżeń jest za dużo i będziemy pilnować formy - mówił Schetyna.
Jak dodał, "urzędnicy kancelarii potknęli się po raz kolejny o własne nogi i to jest trochę śmieszne".
Na pytanie, czy jeśli taka sytuacja się powtórzy, to czy minister będzie znów natychmiast przyjeżdżał, Schetyna powiedział, że oczywistą kwestią jest wpółpraca ministra spraw zagranicznych i obrony narodowej z prezydentem, ale odrębną kwestią jest "paraliż funkcjonowania". - Nie powinno być tak, żeby wzywać ministrów rządu z Brukseli, bo następnym razem będziemy sobie mogli wyobrażać, że będą musieli wracać z jeszcze jakiejś dalszej podróży. Ja uważam, że - ta sytuacja, spektakularna wpadka kancelarii prezydenta przechyla czarę goryczy i nieprofesjonalności - stwierdził szef
MSWiA.
- Następnym razem nie będzie dzikich konsultacji. Uważam, że powinniśmy przerwać takie wzywanie na dywanik, bo to jest raz niegrzeczne, dwa nieskuteczne i paraliżuje pracę ministrów tego rządu - podkreślił Schetyna.
Bielan: Sikorski mógł wrócić ostatnim samolotem Adam Bielan w Radiu
RMF powiedział, że minister Sikorski mógł wrócić ostatnim samolotem, który ląduje w Warszawie o godz. 21.20 i dopiero potem spotkać się z prezydentem, mimo późnej godziny. - Pan prezydent bardzo często pracuje dłużej niż do północy i z całą pewnością by się spotkał w ważnej sprawie, a to były ważne kwestie - powiedział Bielan. Dodał, że według jego informacji rozmowa dotyczyła wizyty na Ukrainie i w Stanach Zjednoczonych.