Wieczerzak: Nie ze względu na narkotyki mnie zatrzymano

- Narkotyki, które były powodem niedawnego zatrzymania Grzegorza Wieczerzaka, nie istnieją. W przeciwieństwie do dokumentów związanych z prywatyzacją PZU, które policjanci zabrali zatrzymanemu - pisze na swojej stronie internetowej Newsweek.
Były prezes PZU Życie Grzegorz Wieczerzak został zatrzymany w połowie stycznia. Według prokuratury miał w 2004 roku zlecić zakup i podrzucenie znacznej ilości narkotyków do samochodu byłego prezesa VII NFI Piotra Adamczyka, którego chciał zdyskredytować. Zarzuty obejmują więc też handel narkotykami.

Według Newsweeka policyjni chemicy (co wynika z służbowych notatek) ustalili, że w podrzuconej Adamczykowi paczce była "substancja obojętna", "nie niebezpieczna". Paczkę zniszczono, choć gdyby były w niej narkotyki, policja automatycznie powinna wszcząć śledztwo, by wyjaśnić źródło ich pochodzenia.

W zeszłą sobotę Sąd Rejonowy w Białymstoku oddalił wniosek o areszt Wieczerzaka. Newsweek cytuje fragment uzasadnienia sądu: "W opisie czynu nie została wskazana ilość ewentualnych środków psychotropowych, jakiej podrzucenie zlecił podejrzany. Z innych natomiast materiałów wynika jedynie, że nie była to substancja niebezpieczna. Oczywistym jest, że dalsze postępowanie winno wykazać, co to była za substancja" - czytamy w dokumencie.

Dlaczego więc założono, że biały proszek to narkotyki? W sądowym uzasadnieniu można przeczytać, że tak właśnie zeznał niejaki Robert B., którego Wieczerzak poznał podczas prawie trzyletniego pobytu w areszcie (gdzie trafił w 2001 r. z powodu zarzutów dotyczących malwersacji finansowych w PZU Życie). To właśnie m.in. zeznania Roberta B. były powodem wniosku o areszt Wieczerzaka. Tyle że zostały one złożone... 14 kwietnia 2005 r. A więc prawie trzy lata temu.

Jak pisze Newsweek zatrzymanie Wieczerzaka zbiegło się z rozmowami nowego ministra skarbu Aleksandra Grada z przedstawicielami Eureko - holenderskiego udziałowca PZU, od lat walczącego o przejęcie kontroli nad największą firmą ubezpieczeniową w Polsce.

Według ustaleń "Newsweeka" decyzję o zatrzymaniu Wieczerzaka 10 stycznia podjął ją Grzegorz Masłowski, prokurator delegowany do Prokuratury Krajowej. Ale oficerowie Centralnego Biura Śledczego zwlekali aż tydzień. Dopiero 17 stycznia Wieczerzak został zatrzymany i przewieziony do Białegostoku na przesłuchanie. Jak powiedział Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji, aresztowanie zostało przełożone. "ponieważ taka akcja wymaga przygotowania".

Prokurator Masłowski nie chciał dziennikarzom Newsweeka wyjaśnić, dlaczego dopiero teraz domagał się aresztowania Wieczerzaka w związku z prowokacją narkotykową. Przyznał jednak, że swoją decyzję konsultował z przełożonymi.

Grzegorz Wieczerzak w rozmowie z Newsweekiem stwierdził, że historia jego zatrzymania ma związek z PZU. Uważa, że oficerowie, którzy dokonali u niego rewizji, szukali wszystkiego, tylko nie narkotyków. I zabrali mu stos dokumentów dotyczących prywatyzacji PZU, co - jak zapewnił Wieczerzak - zostało ujęte w protokole przeszukania.

Skomentuj:
Wieczerzak: Nie ze względu na narkotyki mnie zatrzymano
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX