Kierowcy: Może się skończyć jak we Włoszech

jg, IAR, PAP
27.01.2008 , aktualizacja: 27.01.2008 22:31
A A A Drukuj
Na skutek strajku celników rośnie wściekłość kierowców TIR-ów. Zapowiadają, że jutro postawią blokady na obrzeżach Warszawy. Jeśli protest nie przyniesie skutku "może się skończyć jak we Włoszech". Tymczasem premier zapowiada, że specjalny zespół działający w jego kancelarii przygotuje sposoby udrożnienia ruchu na wschodniej granicy Polski.
Kuchnia polowa na polsko-ukraińskim przejściu w Korczowej
Fot. Jakub Orzechowski / AGENCJA GAZE
Kuchnia polowa na polsko-ukraińskim przejściu w Korczowej
"Gotowość protestacyjna jest na godz. 12 jutro" - mówił w na antenie TVN24 przewodniczący Związku Pracodawców Transportu Drogowego Bolesław Milewski. "Do centrum na pewno nie przyjedziemy. Nie będziemy utrudniać życia ludziom, którzy spieszą się do pracy, na zakupy i inne rzeczy" - dodał.

Milewski zapowiedział, że TIR-y będą blokować drogi na obrzeżach Warszawy, "aby niektórzy ludzie nie dojechali do Warszawy i nie wyjechali". Zaznaczył, że protest nie będzie trwał długo. "Na pewno nie będziemy długo utrudniać. Pokażemy naszą siłę, żeby rząd przyjął sobie do wiadomości, że może to się skończyć, jak skończyło się we Włoszech" - powiedział Milewski.

Dodał, że transportowcy oczekują na przejaw dobrej woli ze strony rządu, jednak, jak dodał "rząd z nikim się nie skontaktował". "Wytrzymałość naszych kierowców, jak również nas, już sięga granic" - zaznaczył Milewski.

Szef związku transportowców nie chciał powiedzieć, ile ciężarówek weźmie udział w proteście, ale podkreślił, że "wystarczą dwa TIR-y na zablokowanie niektórych ulic w Warszawie".

Pytany, ile czasu transportowcy dają rządowi i celnikom na porozumienie, Milewski odpowiedział: "Dwa, trzy dni". W razie fiaska rozmów można się spodziewać eskalacji protestu. "Damy krótki przykład jutro w Warszawie, a potem damy większy tak, jak było we Włoszech, że może zabraknąć żywności, innych wielu rzeczy" - zapowiedział Milewski.

W grudniu ubiegłego roku Włochy zostały sparaliżowane przez trzydniowy strajk kierowców firm transportowych. W całym kraju zabrakło benzyny i podstawowych artykułów.

Tusk zastanawia się, jak odblokować polską granicę

Premier Donald Tusk zapowiedział, że w niedzielę wieczorem specjalny zespół działający w jego kancelarii przygotuje sposoby udrożnienia ruchu na wschodniej granicy Polski, gdzie trwa protest celników.

"Gdybyśmy wszyscy mieli więcej czasu można by cierpliwie dalej spotykać się i dyskutować, ale tego czasu nie mają przede wszystkim kierowcy stojący w tych koszmarnych kolejkach. Dlatego dzisiaj wieczorem sztab kryzysowy będzie przygotowywał decyzję o udrożnieniu polskich przejść granicznych innymi niż do tej pory metodami" - powiedział Tusk podczas briefingu na lotnisku w Gdańsku.

Szef rządu zaznaczył, że odblokowanie polskich granic w obecnej sytuacji nie jest proste. "Gdybym miał taki guzik, który mogę wcisnąć i granica jest odblokowana, zrobiłbym to kilka dni temu. Musimy działać zgodnie z prawem krajowym i prawem europejskim, ale szukamy takich sposobów, które przynajmniej doraźnie odblokują granice" - dodał premier.

Warszawa przygotowuje się na blokady

Prezydent Warszawy, wojewoda mazowiecki i komendant stołeczny policji określili procedurę postępowania w przypadku protestu. Dołożymy wszystkich starań by zmniejszyć ewentualny chaos czy bałagan w stolicy - powiedziała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. "Uspakajam warszawiaków, że dokładamy wszelkich starań, by zmniejszyć bałagan i chaos w stolicy. Wszystkie służby są gotowe; zmobilizowani zostali policjanci, straż miejska i służby wojewody" - zapewniła Gronkiewicz-Waltz.

Jak powiedział rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski, szef policji Tadeusz Budzik powołał sztab, który od kilku dni zbiera i weryfikuje informacje o sytuacji na granicach i w okolicach większych miast. "W zależności od tego, jakie informacje napłyną do sztabu, będą podejmowane dalsze decyzje" - podkreślił.

Porozumienie nie z tymi związkami

Wczoraj centrale związkowe służby celnej podpisały porozumienie z Ministerstwem Finansów, które między innymi gwarantuje 500-złotowe podwyżki. Jednak zdaniem Związku Zawodowego Pracowników Izby Celnej dokument podpisały centrale związkowe, które nie uczestniczą w proteście. Szef Służby Celnej Jacek Dominik podkreślił, że na wczorajsze rozmowy zostały zaproszone wszystkie organizacje związkowe działające w służbie celnej.

W spotkaniu nie wzięli jednak udziału przedstawiciele Komitetu Protestacyjnego "Porozumienie Białostockie", ponieważ - jak twierdzą - w porządku spotkania nie zostały uwzględnione ich postulaty.

30 kilometrów TIR-ów

Nad ranem kierowcy ciężarówek ponownie zablokowali dojazd do przejścia granicznego z Białorusią w Kuźnicy Białostockiej. Na wyjazd z kraju trzeba tam czekać prawie 50 godzin. W Kuźnicy pracuje dziś zaledwie jedna trzecia pełnej obsady celników. Zdenerwowani kierowcy zdecydowali się całkowicie zablokować dojazd do granicy na całej długości kolejki. Na mniej więcej 7 kilometrach polskie ciężarówki ustawiły się w poprzek drogi. Do przejścia granicznego nie mogą dojechać żadne samochody.

Rośnie też kolejka Tirów w Koroszczynie na granicy z Białorusią. Sytuacja jest coraz bardziej dramatyczna, na odprawę czeka w tej chwili ok 1500 TiR-ów - kolejka liczy blisko 30 kilometrów. W ciągu doby wydłuża się o sześć kilometrów. Na dziennej zmianie pracuje dziś 9 celników. Do 11.30 udało im się odprawić 28 ciężarówek które wyjechały z Polski i 32 wjeżdżające. W pierwszej kolejności obsługiwane są TiR-y wiozące żywność i zwierzęta.

Czas oczekiwania wynosi w tej chwili 72 godziny. Trudno mówić co będzie jutro, wszystko zależy od tego ilu celników przyjdzie na nocną zmianę i w poniedziałek do pracy. Aby przejście funkcjonowało w miarę normalnie potrzeba na zmianie minimalnie 18-19 funkcjonariuszy celnych.

Podobnie jak wczoraj kierowcy ciężarówek zablokowali dojazd do przejścia z Ukrainą w Dorohusku, domagając się przyspieszenia odpraw. Kolejka TIR-ów osiągnęła 30 kilometrów. Według celników, czas odprawy to około 70 godzin. Kierowcy zapowiadają, że będą blokowali przejście w Dorohusku do skutku - czyli do przyspieszenia tempa odpraw. Zapowiadają, że będą przepuszczać jedynie samochody policji, straży pożarnej i pogotowia. Policja już organizuje objazdy dla samochodów osobowych - przez Kamień i Czerniejów.

Podziel się