Charytatywny bal na 500 par w Hali Stulecia

Rekordową sumę ponad miliona złotych zebrano w sobotę na dobroczynnym balu Anny i Rafała Dutkiewiczów. Najbardziej hojny okazał się, jak w zeszłym roku, Ali Dadressan, prezes Verity Development. Wylicytował dwa obrazy za 300 tys. zł
Impreza organizowana przez wrocławską parę prezydencką to największy bal dobroczynny w Polsce. Samo przywitanie, czyli uściśnięcie dłoni każdemu z ponad tysiąca gości, zajęło Annie i Rafałowi Dutkiewiczom prawie półtorej godziny. Na parkiecie wirowali najbogatsi biznesmeni, korpus dyplomatyczny, przedstawiciele świata nauki, kultury, polityki i mediów.

Przed sześcioma laty na pierwszym balu było zaledwie 200 osób. W tym roku imprezę trzeba było zorganizować w Hali Stulecia, bo żadna inna sala we Wrocławiu nie pomieściłaby tylu chętnych. Wstęp kosztował aż 400 zł od osoby, ale wielu wręcz zabiegało, by zdobyć zaproszenie i pokazać się w gronie VIP-ów.

Goście wysiadali z taksówek przed Halą wprost na czerwony dywan. Już w progu witani byli lampką szampana. Na parkiecie było tak wiele stolików, że tylko dzięki hostessom pary znajdowały swoje miejsca. Aż trzy wrocławskie restauracje przygotowywały dania na ten wieczór. Kucharze z hoteli Park Plaza i Radisson oraz z Karczmy Lwowskiej przeszli samych siebie. Potrawy wyglądały jak dzieła sztuki. Goście mogli np. skosztować kwiatów fasoli mung zatopionych w galaretce. Kusił też comber jagnięcy w posypce z czekolady i sandacz faszerowany łososiem i szpinakiem. Potrawy na ciepło, tj. wołowina na winie czy wieprzowina po tajsku przyrządzane były na oczach gości. - Trzy dni to wszystko szykowaliśmy, w 18 osób - mówi Zbigniew Koźlik, szef kuchni hotelu Park Plaza.

Zachwyt wzbudzały też wykonane z czekolady wrocławski ratusz i paryski Łuk Triumfalny. Oba były dziełem cukiernika Mirosława Kosia z Plazy: - Na sam ratusz zużyłem 45 kg czekolady, ale ratowałem się tym, że w środku miał być pusty. Przygotowanie trwało dwa tygodnie.

Do tańca przygrywała gościom m.in. orkiestra Zbigniewa Górnego. Już przy pierwszych taktach stoliki opustoszały. Brakowało miejsc na parkiecie. Jednak nie tylko od wirowania w tańcu mogło zakręcić się w głowie, ale także od sum rzucanych w licytacji. "Księgę Hioba" z autografem Czesława Miłosza kupił za 60 tys. zł prezes Impela Grzegorz Dzik. Koszulka z podpisami polityków, m.in. Grzegorza Schetyny, Radka Sikorskiego i Waldemara Pawlaka poszła za 40 tys. zł. Wojewoda Rafał Jurkowlaniec wystawił na licytację tandem, na którym zjeździł z synem całe Niemcy. Rower znalazł nabywcę za 40 tys. zł, być może dlatego, że właściciel zrobił na nim rundkę po całej Hali razem z prezydentem Dutkiewiczem. Najwyższą kwotę na osiągnęła flaga Wrocławia wniesiona na Mount Everest przez Bogusława Ogrodnika. Kupił ją za 50 tys. euro Adam Trybusz, dyrektor Von der Heyden Group, firmy działającej na rynku nieruchomości. Najbardziej szczodrym darczyńcom okazał się jednak Ali Dadressan, który za 300 tys. zł kupił dwa obrazy, w tym płótno autorstwa Edwarda Dwurnika "Wrocław z kotem".

Zebrane pieniądze trafią, podobnie jak w zeszłym roku, do Dolnośląskiego Centrum Pediatrycznego im. Korczaka. Przeznaczone będą na zakup sprzętu do wideobronchoskopii i bronchofiberoskopii. Aparatura służy do znajdowania ciał obcych w drogach oddechowych i usuwania ich bez ingerencji chirurgicznej. Szpital dostanie także sprzęt do gastroskopii, do EEG, nowe respiratory i inkubatory.

Skomentuj:
Charytatywny bal na 500 par w Hali Stulecia
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX