Policja i wojsko przez trzy godziny prowadziły wymianę ognia z przestępcami, którzy zabarykadowali się w domu na przedmieściach Tijuany. W trakcie strzelaniny policja musiała ewakuować dzieci z pobliskiej szkoły. Wewnątrz kryjówki bandytów funkcjonariusze znaleźli zwłoki sześciu uprowadzonych niedawno mężczyzn.
Porwani wcześniej mężczyźni mieli zawiązane oczy i zakneblowane usta. Wszyscy zostali zabici strzałem w głowę - oświadczyły federalne służby bezpieczeństwa.
Chaotyczna wymiana ognia trwała około trzech godzin. Na miejsce zostały wezwane jednostki policji stanowej i lokalnej oraz wojsko. Strzelanina rozpoczęła się, kiedy agenci federalni przygotowywali się do nalotu na jeden z domów w Tijunie. Jak twierdzi policja, budynek był kryjówką komórki jednego z najpotężniejszych meksykańskich karteli narkotykowych Arellano Feliksa.
Ewakuowano wszystkich uczniów pobliskiej szkoły, która w pewnym momencie znalazła się pod ostrzałem. Telewizja pokazywała policjantów, biegających z dziećmi na rękach wśród świszczących kul.
W wyniku strzelaniny zginął jeden napastnik i rannych zostało czterech policjantów. Czterech pozostałych napastników, z czego dwóch to policjanci, aresztowano. Wszyscy zostaną przewiezieni do Miasta Meksyku na przesłuchanie.
W tym tygodniu z rąk uzbrojonych mężczyzn zginęło w Tijuanie osiem osób, w tym dwóch policjantów.