Partie opozycyjne i opinia publiczna, w tym środowiska uniwersyteckie komentując decyzję Watykanu mówią, że wygrali przeciwnicy wizyty
papieża. Dodają, że jest to zwycięstwo nietolerancji i przemocy.
Jako jedną z przyczyn rezygnacji przez papieża z udziału w inauguracji roku akademickiego na największej uczelni w kraju, podaje się względy bezpieczeństwa. Pogłoski te dementują minister spraw wewnętrznych Giuliano Amato, który przewodniczył rano specjalnej naradzie na temat papieskiej wizyty oraz premier Romano Prodi.
Szef rządu potępia jednak przede wszystkim przejawy nietolerancji z ostatnich kilku dni i mówi, iż jest zasmucony faktem, że
Benedykt XVI nie może zabrać głosu na rzymskim uniwersytecie. Prodi nie traci nadziei, że papież odwiedzi uczelnię, i to w najbliższym czasie.
Były premier Silvio Berlusconi stwierdził, że decyzja Benedykta XVI, by nie opuszczać w czwartek Watykanu, to porażka uniwersytetu i państwa.