Za kandydaturą Kalisza głosowało 5 posłów, nikt nie był przeciwko, dwie osoby (Beata Kempa i Wojciech Szarama, oboje z PiS) wstrzymały się od głosu. Na wiceszefa komisji wybrano Tomasza Tomczykiewicza (PO).
Wcześniej PiS zaproponowało, aby skład prezydium komisji składał się z przewodniczącego i trzech wiceprzewodniczących. Według Beaty Kempy, takie rozwiązanie byłoby sprawiedliwe i nie faworyzowałoby żadnego z ugrupowań. Z propozycją PiS nie zgodził się
Ryszard Kalisz, który uważa, że prezydium nie może być większe niż połowa składu komisji.
- Chcieliśmy rzetelnej reprezentacji wszystkich klubów parlamentarnych w prezydium komisji przy ustalaniu ważnych kwestii. Trzeba będzie być bardzo czujnym i kontrolować wszelkie wypowiedzi Kalisza. Będziemy dyscyplinować przewodniczącego - mówiła później dziennikarzom Kepma. Kalisz zapewnia, że najważniejsze sprawy będą rozstrzygane w pełnym składzie komisji.
Pytany o skład prezydium komisji śledczej marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zaznaczył, że "taka była decyzja większości komisji". Marszałek zwrócił uwagę, że komisja jest "mała, 7- osobowa", więc - jego zdaniem - "rola prezydium jest niewielka".
- Zwłaszcza po deklaracji posła Kalisza, że wszystkie istotne sprawy z punktu widzenia pracy komisji będą ustalane w pełnym składzie. Mogłoby dojść do śmiesznej sytuacji, w której więcej niż połowa składu osobowego komisji tworzyła prezydium - dodał Komorowski.
Dzisiaj Sejm uchwalił również powołanie komisji śledczej ws. nacisków służb wywieranych na policję i prokuraturę.
Spór o dokumenty Ryszard Kalisz (LiD) zapowiedział, że będzie chciał wystąpić do prokuratury w Katowicach o udostępnienie akt dotyczących mafii węglowej, przede wszystkim dokumentów z przesłuchań Barbary K. (tzw. śląskiej Alexis) i innych osób, gdzie pojawia się nazwisko Blidy. Kalisz chce także wystąpić o dokumenty do prokuratury w Łodzi, która prowadzi śledztwo w sprawie okoliczności śmierci Blidy. Zapowiedział także, że zwróci się o materiały operacyjne
ABW oraz protokoły z przesłuchań przed komisją ds. służb specjalnych poprzedniej kadencji Sejmu byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka i byłego komendanta głównego policji Konrada Kornatowskiego.
Kalisz: Nie ze mną te numery Zdaniem Beaty Kempy (PiS), nie sposób podejmować decyzji na podstawie "tylko i wyłącznie wybranych dokumentów". - To jest błąd z założenia i w tej sytuacji obawiam się, że może nawet dojść do manipulacji, który dokument komisji przedłożyć, a który nie przedłożyć - podkreśliła Kempa. - Żeby nie było tak, że będą dostarczane tylko te dokumenty, które będą wygodne bądź dobre dla tych członków komisji, którzy są przeciwni PiS - dodała posłanka PiS.
Kalisz ripostował, że posłanka PiS chce "bocznymi drzwiami ugrać na komisji badanie afery węglowej". "Nie ze mną te numery" - zaznaczył.
Nikt z członków komisji nie chciał wypowiadać się na temat ewentualnych pierwszych przesłuchań przed komisją. Jak mówił Kalisz, o tym kogo komisja wezwie, jako pierwszych na świadków, zdecyduje analiza materiału dowodowego, którym w tej sprawie dysponuje prokuratura, dokumentów operacyjnych, materiałów prasowych, a także zeznań m.in. Janusza Kaczmarka przed sejmową speckomisją w poprzedniej kadencji.
Zdaniem przewodniczącego, komisja będzie chciała najpierw wezwać świadków tzw. bezpośrednich, którzy brali udział w akcji ABW w domu Blidy, później natomiast "ich mocodawców". Dodał, chciałby, aby jak największa liczba posiedzeń była jawna. "Wszystko, co będzie możliwe, powinno być jawne. Ja będę wnosił, że jeżeli ci świadkowie będą się zasłaniali, że mają gryf tajności co do informacji, aby odpowiedni organ zwalniał ich z zachowania tajemnicy - podkreślił Kalisz.
Zadania komisji Do zadań komisji śledczej należy: zbadanie legalności i zgodności z obowiązującymi procedurami czynności przeprowadzonych w domu Blidy przez funkcjonariuszy ABW; ocena prawidłowości działań funkcjonariuszy, którzy byli odpowiedzialni za przygotowanie i zapewnienie właściwego przebiegu czynności ABW u Blidy; zbadanie legalności działań prokuratury w postępowaniu zmierzającym do postawienia zarzutów byłej posłance
SLD.
25 kwietnia
Barbara Blida popełniła samobójstwo, gdy funkcjonariusze ABW przyszli przeszukać jej dom i - na polecenie Prokuratury Okręgowej w Katowicach - zatrzymać ją w związku z podejrzeniami o korupcję w handlu węglem. Okoliczności planowanego zatrzymania oraz śmierci Blidy bada łódzka prokuratura okręgowa.