Deweloperzy wracają do promocji i obniżają ceny

Kto wygra tę wojnę nerwów: firmy deweloperskie czy ich potencjalni klienci? Stawką są dziesiątki tysięcy złotych
Już gotowe, prawie 60-metrowe mieszkanie na Osiedlu Poziomkowym w podpoznańskim Suchym Lesie jeszcze tydzień temu kosztowało ponad 300 tys. zł. Teraz za ten sam lokal zapłacimy o ok. 30 tys. zł mniej, bo firma deweloperska - Nickel Development - obniżyła ceny nawet o 10 proc. - Za zaoszczędzone pieniądze można kupić samochód lub wyposażyć kuchnie i łazienkę - zachęca Michał Nickel, kierownik działu sprzedaży firmy

To wyłom w dotychczasowej taktyce marketingowej firm deweloperskich. Te starają się bowiem utrzymywać swoje ceny, a ich ewentualne obniżki w jakiś sposób kamuflować. Najbardziej popularna jest promocja polegająca na opłaceniu za kupującego 7-proc. VAT albo włączeniu do ceny mieszkania miejsca postojowego w garażu. Jednak nawet i takie obniżki są rzadkością, co może świadczyć o tym, że deweloperzy nie czują się przyciśnięci do muru.

Prezes firmy doradczej Reas Kazimierz Kirejczyk twierdzi, że na razie promocje dotyczą albo "resztek" gotowych, albo prawie gotowych mieszkań. Tak jest właśnie w przypadku Osiedla Poziomkowego. "Wyprzedaż mieszkań z rocznika 2007!" - reklamuje je Nickel Development. Agnieszka Węgrowska, koordynator marketingu w tej firmie, potwierdza, że spółce zostały zaledwie cztery lokale. Ale równocześnie przyznaje, że osoby, które do końca stycznia kupią mieszkania w innych realizowanych projektach, dostaną 5-proc. upust. Na jeszcze większy, bo sięgający 1 tys. zł od ceny wyjściowej od 7,1 - 8 tys. zł za m kw., mogą liczyć klienci innej poznańskiej firmy PWD. Jednak te mieszkania mają być gotowe dopiero w pierwszym kwartale 2009 r.

- Na rynku mamy zastój. Mam nadzieję, że tylko chwilowy - wyjaśnia Węgrowska przyczynę obniżki. Liczy, że zmobilizuje ona niezdecydowanych, bo wiele osób stać na mieszkania, ale wstrzymują się z ich zakupem pod wpływem doniesień, że ceny mogą zacząć spadać.

Czy śladem poznańskich firm podążą inne? Od kilku miesięcy informujemy, że Polacy przestali szturmować biura sprzedaży deweloperów w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu czy Gdańsku, bo mieszkania w tych miastach stały się zbyt drogie, a co gorsza, ostatnio zaczęły też drożeć kredyty mieszkaniowe.

- Deweloperzy cierpliwie przeczekali okres wakacyjny, kiedy sprzedaż tradycyjnie jest nieco gorsza, jednak na jesieni sytuacja nie uległa znaczącej poprawie - komentuje Kirejczyk. - Postawiło to w trudnej sytuacji szczególnie te firmy, których płynność finansowa w dużym stopniu uzależniona jest od wpłat klientów. Niektórzy deweloperzy, aby wypełnić zobowiązania wobec banków i utrzymać odpowiednie tempo sprzedaży, mogą być więc teraz zmuszeni do obniżania cen.

Według szefa firmy Prodevelopment Łukasza Madeja, lepiej nie liczyć na to, że szczególnie ci duzi deweloperzy pochwalą się obniżkami, np. w reklamach. - Ucierpiałby na tym prestiż tych firm. Jednak zwłaszcza w przypadku osiedli totalnie przewartościowanych, których jest wiele np. w Warszawie czy we Wrocławiu, deweloperzy już teraz są skłonni dawać upusty sięgające nawet 20 proc. Trzeba się tylko z nimi twardo targować - radzi Madej.

Dodajmy, że ten rok zapowiada się jako rekordowy pod względem nie tylko liczby oddanych do użytku mieszkań, ale i rozpoczynanych, co zapowiada wzrost ich podaży. Według GUS do końca listopada firmy deweloperskie zakończyły budowę blisko 40,5 tys. nowych mieszkań, czyli o 27 proc. więcej niż przed rokiem. Bardziej imponujący, bo sięgający 60 proc., jest wzrost liczby mieszkań, na budowę których deweloperzy uzyskali pozwolenia.