"Decyzję o umorzeniu postępowania zaakceptowała
Prokuratura Okręgowa w Gliwicach" - powiedziała w poniedziałek PAP szefowa Prokuratury Rejonowej w Zabrzu Alina Skoczyńska. Jak dodała, postanowienie jest ostateczne, bo nie można w tej sprawie wskazać pokrzywdzonego, który mógłby ją zaskarżyć.
Zabrzańska prokuratura już raz zamierzała umorzyć to postępowanie - w lipcu ubiegłego roku. Akta sprawy jednak wróciły do Zabrza z gliwickiej prokuratury okręgowej z zaleceniem wykonania dodatkowych czynności. Najważniejszą z nich było przeprowadzenie eksperymentu procesowego w miejscu imprezy.
"Podczas eksperymentu okazało się, że wznoszone w tym miejscu okrzyki nie mogły dotrzeć do najbliższego skupiska ludzkiego, osoby postronne nie mogły też zobaczyć co się w tym miejscu dzieje" - powiedziała prok. Skoczyńska.
Zgodnie z kodeksem karnym za propagowanie ustroju faszystowskiego może grozić do dwóch lat więzienia, ale pod warunkiem, że owo propagowanie ma charakter publiczny. W przeciwnym razie nie ma mowy o przestępstwie.
Choć neofaszystowski charakter od początku nie budził wątpliwości, śledczy dociekali, czy można w tym przypadku mówić właśnie o publicznym propagowaniu faszyzmu. Doszli do wniosku, że nie - impreza odbywała się na zamkniętym terenie, w gronie znających się osób.
Film z imprezy neofaszystów na Górnym Śląsku opublikował w listopadzie 2006 r. dziennik.pl. Kilkanaście młodych osób bawiło się na tle flag: polskiej i hitlerowskiej, wznosiło nazistowskie okrzyki i paliło pochodnie w kształcie swastyki. Podczas imprezy puszczano też muzykę zespołów bliskich subkulturze skinheadów.
Impreza odbywała się na działce Pawła Schmidta, w ostatnich wyborach samorządowych startującego z listy
PiS w Zabrzu. Wcześniej Schmidt był też przez pewien czas związany z
LPR. Tożsamość pozostałych uczestników udało się ustalić na podstawie materiałów zamieszczonych w prasie oraz dzięki zeznaniom zidentyfikowanych osób.
W imprezie brała m.in. udział Leokadia Wiącek, która później została asystentką europarlamentarzysty Macieja Giertycha i działaczką Młodzieży Wszechpolskiej. Po publikacjach prasowych Wiącek została zwolniona dyscyplinarnie z funkcji asystentki Giertycha, a sąd koleżeński Młodzieży Wszechpolskiej podjął decyzję o usunięciu jej ze stowarzyszenia.
W ramach prowadzonego w Zabrzu śledztwa zajęto komputery należące do uczestników spotkania. Na twardych dyskach były faszystowskie materiały. "Nie znaleźliśmy jednak śladu, by te treści udostępniano osobom trzecim, a zatem i w tym przypadku nie można mówić o propagowaniu faszyzmu" - zaznaczyła prok. Skoczyńska.