Prokurator przeczyta książkę Grossa "Strach"

ulast, mar, PAP
07.01.2008 , aktualizacja: 07.01.2008 13:34
A A A Drukuj
Pewne jest, że prokurator przeczyta nową książkę Jana Tomasza Grossa. Czy będzie śledztwo i w jakim kierunku, tego nie wiadomo - powiedziała rzeczniczka prokuratora generalnego Ewa Piotrowska. Prok.r Jerzy Engelking - jak przypomina dzisiejszy "Duży Format" - już w 2006 r. zapowiedział, że gdy tylko książka Grossa pojawi się w księgarniach, "zostaną podjęte stosowne działania mające na celu procesowe wyjaśnienia, czy zostało popełnione przestępstwo, a jeśli tak, nastąpi skierowanie aktu oskarżenia do sądu".
Książka ''Strach'' Jana Tomasza Grossa
Fot. Paweł Piotrowski / AG
Książka ''Strach'' Jana Tomasza Grossa
11 stycznia, nakładem wydawnictwa "Znak", na rynek wejdzie nowa książka Grossa pt. "Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści". Jej główna teza głosi, że antysemityzm w Polsce po II wojnie światowej miał przyzwolenie społeczne, m.in. wskutek udziału licznych Polaków w zagrabieniu mienia ofiar Holokaustu, czego po wojnie komuniści nie rozliczali.

Wydana w USA latem 2006 r., wywołała komentarze, odbierane przez wielu Polaków jako krzywdzące. Według wstępu Henryka Woźniakowskiego, "niektóre tezy autora wolno opatrywać znakami zapytania", ale książka może "znacząco przyczynić się do 'odczarowania' tematu", bo "jako Polacy potrzebujemy rzeczowej debaty".

Gross znieważył polski naród?

Według poniedziałkowego "Dużego Formatu", który cytuje prok. Piotrowską, w mocy pozostaje zapowiedź byłego wiceprokuratora generalnego Jerzego Engelkinga, który latem 2006 r., odpowiadając grupie prawicowych senatorów, żądających ścigania Grossa za "znieważenie Narodu Polskiego", zapowiedział zbadanie sprawy i "ewentualne skierowanie aktu oskarżenia". Piotrowska powiedziała, że "pewne jest, iż prokurator przeczyta książkę Grossa", ale już nie to, że będzie śledztwo w tej sprawie. - Prokurator przeanalizuje całokształt i zdecyduje, co dalej - dodała.

Prokurator oceni, czy książka godzi w polską rację stanu

W jej opinii, sprawa już teraz wydaje się skomplikowana, bo prokurator po lekturze książki będzie oceniał, czy jej treści można rozumieć jako znieważające naród, czy też mieszczą się one w granicach swobody wypowiedzi oraz prawa do krytyki (i czy ta krytyka ma podstawy). - Będzie też musiał ocenić, czy publikacja godzi w polską rację stanu. Sprawa na pewno nie należy do łatwych, być może trzeba będzie zamówić opinię biegłego - dodała.

Według prok. Piotrowskiej, trudno teraz mówić, w jakim kierunku mogłoby podążyć działanie prokuratora i czy podstawą postępowania miałby być przepis przewidujący karę do trzech lat więzienia za znieważanie Narodu lub Rzeczypospolitej Polskiej albo przepis sankcjonujący nawoływanie do waśni na tle rasowym lub narodowościowym. Formuła przepisu o "znieważaniu Narodu lub RP" była krytykowana przez publicystów i prawników. Zaskarżył go do Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich - TK jeszcze nie rozpoznał jego skargi.

Będą doniesienia do prokuratury?

- Trudno powiedzieć, która prokuratura będzie badać tę sprawę. Możliwe, że ta, do której trafi pierwsze zawiadomienie. Na razie książki nie ma nawet na rynku - powiedziała Piotrowska. Jak podkreśliła w rozmowie z Gazeta.pl, trudno też jednoznacznie stwierdzić, co mogłoby być powodem wszczęcia postępowania. - Może to być np. doniesienie prasowe lub inne doniesienie - powiedziała Piotrowska, podkreślając, że wszystko okaże się po publikacji książki w Polsce.

Niektóre środowiska zapowiadały, że po wydaniu książki w Polsce złożą doniesienie do prokuratury zapis przewidujący karę za "publiczne pomawianie Narodu Polskiego o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie"

Gross opisuje społeczną zgodę na antysemityzm w Polsce

Gross - emigrant z Polski, prof. historii na Uniwersytecie Princeton, autor wydanej w 2001 książki "Sąsiedzi" - opisuje społeczną zgodę na antysemityzm, w jego ocenie powszechnie panujący w ówczesnej Polsce, a wyrażający "przede wszystkim nienawiść do skrzywdzonej ofiary". Tego nastawienia, z rozbieżnych przyczyn, nie chciały zwalczać ani komunistyczne władze, ani Kościół kat. - twierdzi Gross. Przypomina pogromy w Kielcach w 1946 r. i w Krakowie w 1945 r. oraz poszczególne zabójstwa Żydów ocalonych z Zagłady. Ogólną liczbę ofiar szacuje, za innymi autorami, od 500 do 2,5 tys., stwierdzając: "Tylko niewielką część ofiar stanowili Żydzi zamordowani z tego powodu, że byli komunistami".

Zdaniem Grossa, paradoksalnego zjawiska antysemityzmu po Holokauście w kraju, który należał do głównych ofiar hitleryzmu, nie można wyjaśnić "tradycyjnym" polsko-endeckim antysemityzmem sprzed wojny, a z pewnością nie "zarażeniem się" rasistowskimi ideami nazizmu. Według niego, miało zaś na to wpływ m.in. zbiorowe stępienie współczucia wskutek obserwacji masowego ludobójstwa, choć było coś jeszcze. Najważniejszego powodu Gross dopatruje się w tym, że Żydzi, którzy przeżyli wojnę, "budzili przerażenie i nienawiść zarazem jako powracający zza grobu prawowici właściciele, sposobem lub przemocą przywłaszczonych dóbr" i jako "zepchnięty w podświadomość, a przez to jeszcze bardziej dręczący, symbol popełnionego grzechu".

Podziel się