Jak tłumaczył, to pomysł, z którym nosił się "od dawien dawna". - To będzie
szkoła pod moim patronatem. Namówiłem do niej znanych i bardzo znanych polityków. Chcę, żeby szkoła nadawała normalny dyplom. W związku z tym prowadziłem rozmowy z rektorem, panem Jarosławem Gowinem. Chcemy, żeby to była szkoła praktycznej nauki polityki - mówił Marcinkiewicz.
Pytany, czy zaprosi do wykładania w niej Jarosława i Lecha Kaczyńskich powiedział: - Mogę się zastanowić nad zaproszeniem, ale pan prezydent nie miałby czasu na takie zajęcia.
O ewentualnym zaproszeniu dla Józefa Oleksego, Leszka Millera czy Aleksandra Kwaśniewskiego mówił: - Szanuję wszystkich ludzi, ale to osoby z innej bajki.
Pytany o innych polityków, którzy mieliby zaangażować się w projekt powiedział. - Myślę, że namówiłem Jana Rokitę, by wziął w tym udział - mówił Marcinkiewicz.
Zapewnił, że szkoła nie będzie zalążkiem nowej partii politycznej. - Szkoła nie może być partyjna. Nie jestem członkiem żadnej partii i jest mi z tym dobrze. Szkoła nie powinna być bezideowa, ale ponad podziałami - mówił Marcinkiewicz.
Były premier nie chciał opowiedzieć na pytanie, czy otrzymał propozycję udziału w rządzie Donalda Tuska po zakończeniu jego kontraktu z EBOR-em. - Nie widzę powodów, by o tym, co będę robił w tym roku, mówić publiczne. Byłoby to dla tej pracy niezbyt dobre rozwiązanie - mówił.