Fiasko negocjacji w Budryku. Rosną żądania górników

Nie powiodły się negocjacje pomiędzy zarządem kopalni Budryk w Ornontowicach a strajkującymi od 12 dni górnikami. - Jesteśmy gotowi do strajku okupacyjnego na dole - deklarują związkowcy.


300 górników strajkuje od 17 grudnia, w kopalni spędzili święta. Powoli zawodzi też nieużywany od 12 dni sprzęt na dole. Niektóre ze ścian, gdzie wstrzymano wydobycie, zaczynają się obsuwać.

W czwartek związkowcy z Kadry i Sierpnia '80, którzy zorganizowali strajk, spotkali się z zarządem Budryka i Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której kopalnia ma zostać za kilka dni przyłączona. Po trzech godzinach wszyscy rozeszli się z niczym. - Od prezesa Budryka ciągle słyszeliśmy tylko nie, nie i nie. Jemu nie zależy ani na ludziach, ani na dobru kopalni - mówił tuż po wyjściu z sali rozżalony Grzegorz Bednarski, szef związku Kadra.

Strajkujący do tej pory domagali się ok. 700 zł podwyżki. W czwartek dołączyli kolejne postulaty. Chcą m.in., aby 14. pensja została wypłacona do 10 stycznia przyszłego roku, a więc kilka tygodni wcześniej niż zazwyczaj, oraz zgody zarządu kopalni, by na pisemny wniosek górników strajkowa dniówka została im zamieniona na urlop. Związkowcy chcą również, aby zarząd zobowiązał się, że nie wyciągnie żadnych konsekwencji wobec uczestników ani organizatorów strajku.

Piotr Bojarski, prezes Budryka, mówi, że do kompromisu nie doszło wczoraj z winy związkowców. - Aby było jakieś porozumienie, obie strony muszą wykazać minimum dobrej woli. Tymczasem Sierpień '80 i Kadra chcą dyktować wszystkie warunki. Mieliśmy ich zdaniem tylko jedno wyście. Zgodzić się na wszystkie stawiane warunki - mówi prezes Bojarski.

W piątek o godz. 12 ma dojść do kolejnych rozmów, tym razem już ostatniej szansy. Strajkujący górnicy zapowiadają, że są gotowi do strajku okupacyjnego - tym razem już na dole kopalni.