"Chłopiec wilkołak" uciekł z moskiewskiej kliniki

Rosyjska policja odnalazła "chłopca wilkołaka" wychowywanego w lesie w centralnej Rosji przez wilki. Dzień po tym, jak zabrano go z lasu, wymknął się z kliniki, do której go przewieziono i przebywa gdzieś na terenie Moskwy. Lekarze ostrzegają, że może być niebezpieczny. Zachowuje się zupełnie jak wilk. Szokującą historię opisuje serwis Dailymail.co.uk.
Lekarze nie mogli ukryć szoku, opowiadając o chłopcu odnalezionym w lasach centralnej Rosji, który żył wśród stada wilków. - On jest zdecydowanie groźny dla innych ludzi - mówił w środę rzecznik policji. Wyjaśnił, że dziecko zachowuje się i ma takie zwyczaje jak typowy wilk, a w dodatku ma bardzo mocne i ostre zęby, którymi może naprawdę zrobić krzywdę.

Na pierwszy rzut oka chłopiec wygląda na ok. 10 lat, ale po badaniach lekarze stwierdzili, że może być o wiele starszy.

Lekarzy intryguje fakt, że chłopiec - mimo że wydaje się inteligentny - sprawia wrażenie, jakby nie rozumiał rosyjskiego ani żadnego innego języka. Podejrzewają w związku z tym, że musiał on spędzić w dziczy wiele lat.

Przypadek ten nie jest odosobniony w Rosji, gdzie regularnie słyszy się doniesienia o odnalezieniu kolejnego "Mowgliego" (bohater powieści Kiplinga, który zagubiony w dżungli zostaje przygarnięty i wychowany przez wilczycę). Zdarza się bowiem, że rodzice porzucają w lesie dzieci, którymi opiekują się później zwierzęta.

Chłopiec porusza się na wpółzgiętych nogach - prawdopodobnie dlatego, że biegał razem z wilkami i poszukiwał z nimi pożywienia.

Mieszkańcy wioski znaleźli tę "wilczą istotę" w norze zrobionej z liści i gałęzi i poinformowali policję. Chłopiec był brudny i wyglądał na rozzłoszczonego - powiedział rzecznik policji, dodając że przewieziono go do kliniki w Moskwie. - To po prostu niewiarygodne. On w ogóle nie reagował, kiedy do niego mówiliśmy - mówił policjant.

W klinice dostał ubranie. Pracownicy szpitala powiedzieli, że skakał po korytarzu, szalał w swoim pokoju, a jedzenie pożerał wprost jak zwierzę. Paznokcie u jego stóp wyglądały jak pazury.

Następnego dnia niezauważony przez ochroniarza wymknął się z kliniki i uciekł. Znajduje się przypuszczalnie gdzieś na obszarze Moskwy.

Lekarz powiedział, że w klinice nie zrobiono mu pełnych badań. - Zdążyliśmy jedynie go umyć, obciąć mu paznokcie i pobrać krew do badań - wyjaśnił. Dodał, że bardzo prawdopodobne jest to, że chłopiec jest niebezpieczny, ma problemy psychiczne, a także może być źródłem wirusów i infekcji.