Majewski przekonywał, że jego klientka - jako wiceminister kultury w rządzie Leszka Millera - wpisując w 2002 do projektu ustawy o rtv sformułowane w
KRRiT przepisy zakazujące prywatyzacji przez ministra skarbu Telewizji Regionalnej - była pewna, że właśnie taka była intencja rządu.
- Czy za działanie w obronie racji stanu należy karać? - pytał mec. Majewski, wnosząc o uniewinnienie. Zauważył, że po posiedzeniu rządu ukazał się komunikat ws. nowelizacji ustawy sformułowaniami wpisanymi tam przez Jakubowską i nikt wtedy nie protestował. Według niego naiwnością byłoby sądzić, że Jakubowska świadomie zafałszowała projekt ustawy, podczas gdy dokument ten jest jeszcze weryfikowany przed przysłaniem go do parlamentu, a następnie - przechodzi cały proces legislacyjny w Sejmie, Senacie, aż do podpisu prezydenta. - Czy można liczyć, że takie fałszerstwo się nie wyda? - pytał. Mec. Majewski uznał, że Jakubowska mogła ewentualnie działać w wyniku błędnego przekonania o intencjach rządu - ale nie ma dowodów, by czyniła to świadomie.
Prokurator: Społeczna szkodliwość takich czynów jest olbrzymia Wcześniej prokurator Marek Suchocki wniósł dla Jakubowskiej o karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat, 36 tys zł grzywny i 10 lat zakazu pełnienia stanowisk związanych z tworzeniem prawa. O taką samą karę oskarżyciel wystąpił dla Tomasza Ł., prawnika z resortu kultury, a dla Janiny S. i Iwony G. z Krajowej rady Radiofonii i Telewizji prok. Suchocki wystąpił tylko o kary 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat i po 36 tys zł grzywny.
Według prokuratora, czyn Jakubowskiej "to wręcz akademicki przykład przekroczenia uprawnień". - Nie można podejmować działań na granicy prywaty - powiedział oskarżyciel w mowie końcowej, uznając, że społeczna szkodliwość takich czynów jest nie tyle wysoka, co "olbrzymia".
- Konstytucja nie daje inicjatywy ustawodawczej ani premierowi, ani wiceministrowi kultury. Należy ona do rządu, to kolegialna decyzja Rady Ministrów - mówił prokurator Suchocki.
Według niego, po ujawnieniu przez media i sejmową komisję śledczą próby bezprawnej zmiany ustawy o rtv, "podejmowano próby legalizacji tego", o czym także świadczą zeznania przed sądem b. premiera Leszka Millera, który całą sprawę nazwał "błędem technicznym".