Efekt domina Byli wiceprezesi
PiS wywołali efekt domina. Po kolei kruszą się twierdze Prawa i Sprawiedliwości.
Jarosław Kaczyński nie może już liczyć na pełną lojalność Wrocławia, Łodzi, Katowic, Piotrkowa Trybunalskiego czy nawet Warszawy. Dziś do "niewiernych" może dołączyć Kraków. Krakowski działacz PiS, były poseł Bogusław Bosak zapowiedział, że tamtejsze "środowisko konserwatywne podejmie decyzję o pozostaniu lub odejściu z partii po przyszłotygodniowym spotkaniu z liderami PiS oraz z politykami, którzy opuścili ostatnio to ugrupowanie". Historię o jednomyślnej armii wiernej swojemu wodzowi - Jarosławowi Kaczyńskiemu - można zatem wrzucić do sekcji "Mity", a nie - jak zapewne chciałby prezes PiS -"Fakty".
Solidarność wykończy PiS Bogusław Bosak podczas sobotniego kongresu partii zgłosił wniosek formalny, by kongres podjął decyzję o zaproszeniu trzech byłych wiceprezesów PiS: Ludwika Dorna, Pawła Zalewskiego i Kazimierza Ujazdowskiego na jego obrady. W opinii Bosaka, zdecydowane postępowanie części działaczy PiS doprowadziło do pewnych ustępstw w partii, ale wciąż dochodzi do "obcinania tam zdrowych kończyn". Nie wzruszyło to jednak Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził wówczas, że dopuszczenie byłych wiceprezesów PiS byłoby złamaniem statutu partii. - My, jako środowisko konserwatywne, chcemy racjonalnie podejmować decyzję. Dlatego w przyszłym tygodniu jadę do Warszawy na szereg rozmów, po których zdecydujemy o dalszych posunięciach - zapowiedział wtedy Bosak. Dodał, że chce się spotkać zarówno z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, jak i politykami, którzy ostatnio opuścili to ugrupowanie, Pawłem Zalewskim, Kazimierzem Ujazdowskim. Bosak poinformował, że krakowskie środowisko konserwatywne, w imieniu którego zabiera głos, liczy kilkadziesiąt osób. Nie wymienił jednak żadnych nazwisk.
"Niewierni" wśród liderów partii Do wrzenia w lokalnych strukturach doprowadzają głównie posłowie z Wiejskiej. Najdotkliwszy cios zadał dziś Jarosławowi Kaczyńskiemu były minister transportu -
Jerzy Polaczek, który w ramach solidaryzowania się z trzema byłymi wiceprezesami partii: Ludwikiem Dornem, Kazimierzem Ujazdowskim, i Pawłem Zalewskim, zrezygnował z członkostwa w PiS. Tylko po rezygnacji z członkostwa w PiS "mogę w sposób wewnętrznie wolny, realizować zobowiązania złożone wyborcom jako poseł na
Sejm RP" - uzasadnił swoją decyzję. Były minister transportu ocenił, że odsunięcie zasłużonych dla stronnictwa osób, takich jak byli wiceprezesi "niszczy ich podmiotowość i niewątpliwie narusza przepisy statutu PiS".
I choć Jerzy Polaczek do odejścia z Prawa i Sprawiedliwości nikogo nie namawia - sytuacja PiS na Śląsku, gdzie były minister był "frontmanem" Jarosława Kaczyńskiego, wygląda niewesoło. Wczoraj z kierowania strukturami PiS-u w Katowicach i członkostwa w partii zrezygnował Krzysztof Mikuła. Nad odejściem z partii zastanawia się również m.in. Michał Jędrzejek, szef klubu radnych PiS-u w Katowicach, i były senator Czesław Żelichowski. Podobno część śląskich działaczy tylko czekała na decyzję Polaczka, aby porzucić PiS.
PiS nie jest już partią regionów Podobnie sytuacja wygląda w innych regionach. O wyjściu z PiS na Dolnym Śląsku myśli aż 200 działaczy spośród ok. 1200 członków partii. Odszedł już Piotr Roman, prezydent 40-tysięcznego Bolesławca ("Nie widzę się w partii bez Ujazdowskiego"). Podobne ruchy szykują się też w Łodzi. Z PiS może wystąpić nawet kilkadziesiąt osób. - Decyzje będą zapadały w ciągu najbliższych kilku dni - mówi Witold Gwiazda, do tej pory członek Rady Politycznej PiS i były wicewojewoda, który już ogłosił swoją decyzję o odejściu. Nad swoim miejscem w PiS zastanawiają się też m.in. były senator Czesław Rybka i Karol Pietrzyk - sekretarz PiS w Piotrkowie Trybunalskim. Z członkostwa zrezygnował też stołeczny radny Wojciech Starzyński. W ocenie Starzyńskiego, na Mazowszu o odejściu z PiS-u "myśli" około 20 radnych różnych szczebli.
Gosiewski niedoinformowany? Wygląda na to, że nie skończyła się też rebelia w samym sercu partii. W PiS mówi się o odejściu posłów Dariusza Seligi i Jarosława Sellina.
Na zakończenie warto przypomnieć dzisiejszą wypowiedź Przemysława Gosiewskiego dla Polskiego Radia. Na pytanie, czy po odejściu Zalewskiego i Ujazdowskiego kończy się serial "Rozłam w PiS-ie", z charakterystycznym dla siebie przekonaniem odparł: - Sądzę, że tak. Dlatego, że ci którzy od kilku tygodni podejmowali działania, które ograniczały integralność naszego ugrupowania - odeszli. Kolejne godziny pokazały, że wiedza Gosiewskiego o nastrojach w partii i klubie parlamentarnym jest niewielka - z partii odszedł kolejny poseł Jerzy Polaczek. Będą następni?