Tusk: Nie chcę być pomocnikiem Kaczyńskiego

Nie chcę być pomocnikiem Lecha Kaczyńskiego w Brukseli. Podtrzymuję propozycję, żeby Lech Kaczyński był szefem delegacji w Lizbonie, a w Brukseli pozwolił mi popracować. Żeby w Brukseli nie było duetu - powiedział w Radiu Zet premier Donald Tusk. Punktualnie o godzinie 11 premier przybył dziś do Pałacu Prezydenckiego na spotkanie z Lechem Kaczyńskim.
Jutro w Lizbonie odbędzie się uroczystość podpisania Traktatu Reformującego UE, a pojutrze w Brukseli szczyt Unii Europejskiej. Według Tuska, prezydent Kaczyński zapowiedział, że albo pojedzie na ceremonię podpisania Traktatu Reformującego UE do Lizbony, a także na unijny szczyt w Brukseli, albo "nigdzie".

- Mamy pewien problem, który wynika nie ze złej woli, ale z takiego zapisu konstytucji i Traktatu Europejskiego, z którego nie można wywieźdź jednoznacznie, kto powinien jeździć. To wymaga dobrej woli z dwóch stron - mówił Tusk. - Moja propozycja jest taka: do Lizbony powinniśmy jechać obaj. Dzień później w Brukseli odbędzie się rutynowa Rada Europejska. Nie chcę być pomocnikiem Lecha Kaczyńskiego w Brukseli. Przedmiot spraw, którymi zajmuje się Rada Europejska będą w gestii rządu. Wyobraźmy sobie sytuację, że prezydent musiałby dzwonić do mnie, jak dzwonił do brata.

Politykę prezydenta Kaczyńskiego Tusk określił jako "próbę siłowania, kto decyduje o polityce międzynarodowej". - Nie mam obsesji na punkcie prestiżu, ale jako premier odpowiadam za politykę zagraniczną - mówił Tusk w Radiu Zet.

Pytany, czy rywalizacja z prezydentem Kaczyńskim nie jest kampanią wyborczą przed kolejnymi wyborami prezydenckimi Tusk powiedział, że jeśli słabo będzie się wywiązywał z obowiązków premiera będzie miał niewielkie szanse na zostanie prezydentem. - Zostałem premierem nie po to, żeby toczyć kampanię, ale żeby dobrze się z tego obowiązku wywiązać. Planuję być dobrym premierem, a niekoniecznie prezydentem. Nie kładę się spać z myślą o tym, jak moja praca przełoży się na szanse prezydenckie - mówił Tusk.

Donald Tusk odpowiadał też na pytanie o zapowiadany protest słuchaczy radia Maryja. O. Tadeusz Rydzyk zarzucił wczoraj rządowi, że chce "zniszczyć radio Maryja". - Nie znam sprawy w szczegółach, czy ks. Rydzyk uwierzy, czy nie, mniejsza o to. Nie przewidziałem monitorowania spraw radia Maryja. Jeśli zostały przekroczone przepisy dotyczące wydania milionów euro na inwestycje związane z geotermią, to oczywiście takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Jeśli urzędnik popełnił błąd to on będzie za to odpowiadał, a nie ks. Rydzyk - mówił Tusk.