Józef Piłsudski to rewolucjonista, lider odrodzenia niepodległości państwa Polskiego i jego dyktator, uważany bodajże za najbardziej niebezpiecznego wroga litewskiej niepodległości - pisze w czwartek litewski tygodnik "Veidas".
- Biografia tego polityka, dowódcy wojskowego bez wątpienia zostanie na wieki wpisana w historię nie tylko Polski, ale też świata - ocenia pismo w 140. rocznicę urodzin Piłsudskiego.
Na potwierdzenie tych słów tygodnik przypomina, że po śmierci marszałka "żałoba została ogłoszona nie tylko we Francji, lecz także w Niemczech, a nawet ZSRR".
- Jednak z dzisiejszego punktu widzenia osobowość ta nie była aż tak bardzo pociągająca: bardzo szorstki, zadufany w sobie, jak wszyscy dyktatorzy, słabo wykształcony, nienawidził demokracji, gardził swoimi współtowarzyszami i współpracownikami. Niemniej dla Polaków był on i pozostanie bohaterem narodowym. Litwie natomiast wyrządził bardzo wiele szkody, chociaż często powtarzał, że ją kocha - czytamy w publikacji.
Według "Veidasa" ta miłość do Litwy Piłsudskiego była swoista: - Uważał on swoją ojczyznę za część składową Polski, w najlepszym wypadku - województwo. Liczył na to, że Litwini z radością zostaną obywatelami Polski i wtopią się w nią, podobnie jak Ukraińcy i Białorusini, co dla nich miało być wielkim zaszczytem. Jednakże nasi dziadkowie i ojcowi zaprezentowani niebywałą niewdzięczność i zawziętość - postanowili tworzyć swoje odrębne państwa.
W ocenie tygodnika "Polska międzywojenna była prawdziwym więzieniem narodów; Litwini, Białorusini, Ukraińcy byli okrutnie represjonowani - wsadzani do więzień, obozów, ich szkoły były zamykane, cerkwie przekształcane w kościoły".
- Jednakże w realizacji tych planów (wynarodowienia) przeszkodziła rozpoczęta 1 września 1939 roku wojna: Wilno powróciło do Litwy, Lwów do Ukrainy, a marszałek do końca życia był zły na niedobrych Litwinów - napisał "Veidas".