"Tygodnik Powszechny" dotarł do rękopisu modlitwy
Jana Pawła II, zapisanej przez Ojca Św. w 2004 r. drżącą ręką; chybotliwym, niewyraźnym pismem. Według "Tygodnika", najprawdopodobniej jest to ta sama modlitwa, której przyszłego
papieża nauczył w dzieciństwie ojciec, kapitan Wojska Polskiego,
Karol Wojtyła.
Jan Paweł II wspominał o niej m.in. w 1979 r. na spotkaniu z młodzieżą w Warszawie, a dziesięć lat później - Andre Frossardowi, francuskiemu dziennikarzowi i filozofowi, przyjacielowi papieża. Mimo, że mówił o niej wiele razy, dotąd nigdzie nie była publikowana.
Tekst oraz faksymile modlitwy ukazał się w nowym - zmienionym pod względem formatu i szaty graficznej "Tygodniku Powszechnym". Od środy to katolickie pismo społeczno - kulturalne ukazywać się będzie w mniejszym o połowę formacie. "Tygodnik" ma być jednocześnie bardziej kolorowy, bogatszy w zdjęcia i wydawany na lepszym papierze.
- Zmniejszyliśmy format "Tygodnika", inne zmiany podejmujemy z wielką ostrożnością. Bo ośmielamy się sądzić, że powstanie i 62 lata istnienia tego pisma jest cudem, a cuda wymagają uwagi i szacunku, są bowiem znakiem Jego obecności - zapewnia redaktor naczelny pisma, ks. Adam Boniecki.
"Tygodnik Powszechny" został założony w marcu 1945 r. przez metropolitę krakowskiego Adama S. Sapiehę i oddany w prowadzenie świeckim. Redaktorem naczelnym pisma od 1945 r. do 1999 r. był Jerzy Turowicz, a po jego śmierci został nim ks. Adam Boniecki.
W 1949 r. właśnie w "Tygodniku" debiutował jako dziennikarz ks. Karol Wojtyła. W ciągu ponad 60-letniej historii przez łamy pisma przewinęli się niemal wszyscy polscy intelektualiści. W okresie PRL wydawanie "Tygodnika" było dwukrotnie zawieszane przez władze państwowe - w 1953 r. za odmowę publikacji odredakcyjnego pożegnania Stalina oraz w stanie wojennym.
Ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" dla portalu gazeta.pl": Podoba mi się nowy projekt "Tygodnika". To zasługa ludzi, którzy go stworzyli. Zrozumieli, o co nam chodziło, bo nie chcieliśmy zrywać z tradycją, ze starym "Tygodnikiem". W mniejszym formacie udało się zachować klimat pisma. Przecież każda gazeta powinna się co jakiś czas zmieniać. Ten wielki format budził szacunek, ale równocześnie ogromna płachta była niewygodna. Nie zachęcała, aby kupić pismo i przeczytać je w tramwaju. Teraz tekst, który w starym formacie sprawiał wrażenie przerażająco wielkiego, w małym jest bardziej dostępny. "Tygodnik" to nie jest zabytek muzealny, tylko pismo, które odpowiada na potrzeby czytelnika, oczywiście czytelnika wykształconego, który szuka ambitnych materiałów. Poziom artykułów na pewno nie spadnie.