Beenhakker dla Sport.pl: Niemcy faworytem tylko na papierze

- Na papierze faworytami są Niemcy i Chorwacja. Ale dzięki Bogu gramy na trawie. Awans będzie wielkim wyzwaniem, ale przecież my w Polsce kochamy wyzwania - mówi Leo Beenhakker
Michał Pol: Czy Polska powinna być zadowolona?

Leo Beenhakker: Nie wiem wprawdzie, czy Leo Beenhakker to Polska, ale jeśli przyjmiemy że tak, to Polska jest zadowolona z rywali. Marzyłem, żebyśmy wylosowali któryś z najsilniejszych zespołów jak Holandia, Włochy czy właśnie Niemcy - drużyna dobra na każdym turnieju. Austriacy są gospodarzami, a meczom gospodarzy zawsze towarzyszy wspaniała atmosfera. Chorwacja grała fantastycznie w eliminacjach. Awansować z tej grupy będzie prawdziwym wyzwaniem. Ale my w Polsce kochamy wyzwania. I mamy prawo mieć takie same nadzieje na awans jak każdy z rywali.

Z Niemcami nigdy nie wygraliśmy...

- Nie ma co żyć historią, bo futbol to taka gra, w której wszystko może się zdarzyć. Niemcy to wspaniała drużyna i naprawdę cieszy mnie możliwość gry przeciwko tak wielkiemu rywalowi. Na papierze na pewno są faworytami grupy, podobnie jak Chorwacja. Ale my nie gramy na papierze, tylko na murawie. Dzięki Bogu gramy na trawie!

Czy to dobrze, że na Niemców trafiamy już w pierwszym meczu?

- To nie ma żadnego znaczenia. Po prostu w sobotę 8 czerwca reprezentacja Polski będzie świetnie przygotowana do turnieju, z kimkolwiek przyszłoby nam się zmierzyć. Inne drużyny też zresztą będą świetnie przygotowane, więc i nam nie będzie łatwo wygrać. Rozmawiałem z trzema trenerami i widać, że wszyscy darzą się szacunkiem. To naprawdę taka grupa, z której awansować może każda drużyna.

W drodze na Euro wyeliminowaliśmy Serbów. Czy widzi pan podobieństwa w grze Serbii i Chorwacji, i czy tamten sukces mógłby dać naszym piłkarzom przewagę psychologiczną podczas turnieju?

- Grają w podobnym stylu, ale na tę chwilę Chorwaci mają w drużynie większe osobowości i grają od Serbów dużo, dużo lepiej. Są niezwykle doświadczeni, bo grają regularnie we wszystkich turniejach od 1998 roku. No i wyeliminowali Anglików.

Austriacy nie grali w eliminacjach, ale w towarzyskich meczach nie wygrali już od dziesięciu spotkań...

- Będzie czas przyjrzeć się ich grze i piłkarzom, a nie mają ich 200 rozsianych po klubach całej Europy. W lutym Austria ma zagrać w Wiedniu towarzyski mecz z Niemcami.

Mówi pan, że losowanie nie ma znaczenia, ale chyba pan nie zaprzeczy, że Holandia trafiła do grupy śmierci z Włochami, Francją i Rumunią?

- Ależ skąd! Już pogratulowałem Marco van Bastenowi łatwiutkiej grupy. Jest szczęściarzem, los był dla niego łaskawy. Prawda, Marco?





[Beenhakker przybija "piątkę" z przechodzącym właśnie obok van Bastenem. "Miałem sen, że trafimy na siebie, marzyłem o tym" - mówi bohater mistrzów Europy z 1988 roku. "Spokojnie, może zagramy później, może w finale, Marco?" - żartuje Leo. Obaj ściskają się serdecznie].

Oczywiście grupa Holandii jest niesamowita. Ale, jak ktoś chce zostać mistrzem Europy, musi wygrywać z największymi drużynami. Jak nie potrafi wygrywać, to żaden z niego mistrz. Na tym polega ta gra.

Jak Grecja w 2004 roku...

- Dokładnie. Cudzoziemscy dziennikarze pytają mnie, czy Austria i Polska to outsiderzy naszej grupy i całego turnieju. A ja im odpowiadam: przypomnijcie sobie Grecję. Przed Euro 2004 wszyscy mówili, że przyjeżdża do Portugalii tylko wziąć udział, przegrać wszystko i wrócić. A jak się skończyło? I to jest fascynujące w futbolu. To daje też nadzieję każdemu z uczestników Euro 2008.

Powtarza pan, że kibice są 12. zawodnikiem reprezentacji. Nie będą mieli daleko do Wiednia czy Klagenfurtu...

- Fani bardzo nam pomogli w eliminacjach. I w meczach, które graliśmy u siebie, i w tych w Brukseli z Belgią czy w Lizbonie przeciwko Portugalii. Zawodnikom ich fantastyczny doping dał bardzo dużo i otwarcie o tym mówili. Mam nadzieję, że wielu z nich wybierze się na nasze mecze podczas turnieju. Istotnie będą mieli bliżej, niż gdybyśmy grali w Szwajcarii.

Czy reprezentacja Polski, która 7 czerwca zmierzy się z Niemcami w Klagenfurcie, bardzo będzie się różnić od tej, która wygrała eliminacje?

- Nie umiem teraz powiedzieć, zobaczycie w najbliższych miesiącach. Wiem, co powinienem zrobić, wiem, jakich piłkarzy będę szukał na turniej, mam już w głowie dokładny plan przygotowań. Ale jeszcze nie nazwiska konkretnych zawodników. Zabieram w grudniu 24 młodych piłkarzy na zgrupowanie do Turcji. W styczniu chcę przyjrzeć się kolejnym kandydatom podczas podobnego wyjazdu do Grecji. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.