Kaczyński wylicza przyczyny porażki PiS

awe, PAP
02.12.2007 , aktualizacja: 02.12.2007 14:12
A A A Drukuj
PiS popełniał błędy wynikające z braku doświadczenia i nadmiernego temperamentu niektórych polityków - tak w wywiadzie dla "Wprost" prezydent Lech Kaczyński tłumaczy przyczyny porażki wyborczej PiS.
Prezydent Lech Kaczyński
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Prezydent Lech Kaczyński
Jako główną wymienia nieprzychylne media. - Ten poziom zakłamania porównywalny jest tylko z gierkowską propagandą sukcesu, tyle że teraz była to propaganda nie sukcesu, lecz klęski -uważa prezydent.

Dostrzega on jednak błędy popełnione we własnym obozie. - Błędem była na przykład konferencja prasowa ministra sprawiedliwości w sprawie doktora G. O ile wątki łapówkarskie są tu udokumentowane aż nadto, o tyle zarzut pozbawienia życia był przesadą - mówi prezydent.

Głowa państwa wylicza też błędy w postawie Antoniego Macierewicza. - Macierewicz czasami formułuje tezy zbyt daleko idące w stosunku do faktów, którymi dysponuje. Mimo wspomnianych wad, ma podstawową zaletę: jest całkowicie odporny na wdzięki przeuroczych oficerów WSI i nigdy nie ulega żadnym naciskom - zaznacza jednak prezydent.

"Ujazdowski i Zalewski byli pieszczochami mediów"

- Od początku jestem zwolennikiem przecięcia tego wrzodu. Nie ma ludzi niezastąpionych - tak prezydent ocenił działalność ''zbuntowanych wiceprezesów" PiS. - Postawa panów Ujazdowskiego i Zaleskiego była skrajnie nielojalna. Podczas gdy Jarosław Kaczyński był brutalnie atakowany, oni byli pieszczochami mediów. Chcieli uchodzić za "lepszą część partii" - ocenia prezydent.

Inaczej ocenia postawę Ludwika Dorna. - U niego coraz większym problemem stawały się uciążliwe humory oraz niekonwencjonalne zachowania. Bardzo lubię zwierzęta. Mamy z żoną dwa psy i dwa koty. Traktujemy je jak członków rodziny, ale jednak do głowy by mi nie przyszło ciąganie ich po sądach - ironizuje Lech Kaczyński. I ujawnia: - Jarosław Kaczyński miał bardzo ograniczone możliwości dobierania sobie ministrów, gdyż za każdą decyzję mógł się obrazić czy to Ludwik Dorn czy Kazimierz Ujazdowski - mówi

Krytykuje też byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza. - Problem w tym, że Kazimierz Marcinkiewicz niezwykle szybko zapomniał o elementarnej choćby lojalności wobec tego, komu to stanowisko zawdzięczał. Nie ukrywam, że osobiście przyczyniłem się do jego odejścia - mówi prezydent.

Podziel się