Metropolita warszawski abp
Kazimierz Nycz podkreślił w środę, że zapłodnienie metodą
in vitro jest "nie do przyjęcia" i sprzeczne z nauką Kościoła.
Kopacz zaznaczyła w czwartek, że chociaż jest praktykującą katoliczką, to w kwestii zapłodnień in vitro nie zgadza się z nauczaniem Kościoła. - Może rzeczywiście już się powinnam uderzyć w piersi i uznać za grzesznika, ale nie widzę w tym niczego złego - powiedziała.
Podkreśliła, że zna rodziny, w których dzieci "w wyniku tej metody przyszły na świat i są kochane w sposób szczególny przez swoich rodziców".
- Dla mnie priorytetem jest walka z nowotworami i choroby dziecięce - oświadczyła minister zdrowia. Dodała, że jeżeli resort, którym kieruje, będzie dysponował odpowiednimi środkami, to weźmie pod uwagę finansowanie zapłodnień in vitro dla najuboższych rodzin.
We wtorek premier Donald Tusk zapewnił, że "koalicja PO-
PSL chce podjąć realne wysiłki na rzecz zwiększenia dzietności". Dodał też, że metoda zapłodnienia in vitro "jest warta wsparcia". Premier odniósł się tym samym do wtorkowych doniesień "Dziennika". Gazeta napisała, że za finansowaniem zapłodnienia in vitro z budżetu państwa jest nowa minister zdrowia
Ewa Kopacz. Ona sama na łamach "Dz" obiecała, że się zajmie tą kwestią.