Wiadomości >  Archiwum

Zmarła Barbara Kilar, żona i muza Wojciecha

mon
28.11.2007 00:00
A A A Drukuj
"Miłość od pierwszego wejrzenia" - tak pisał Leszek Polony w książce biograficznej "Żywioł i modlitwa" poświęconej Wojciechowi Kilarowi o związku kompozytora z Barbarą Pomianowską
Poznali się w połowie lat 50., gdy młoda pianistka rozpoczynała naukę w liceum muzycznym w Katowicach, a Wojciech Kilar był już wówczas na roku dyplomowym. Przyszli państwo Kilarowie byli sobą oczarowani, długo żyli w narzeczeństwie, ślub zawarli w 1966 roku. Całe swoje życie związali z Katowicami.

Dziś wspomina się ich małżeństwo jako wzorowy związek. Barbara Kilar był nieodłączną towarzyszką swojego męża. Gdy na początku lat 80. Wojciech Kilar udał się do Częstochowy na kilkumiesięczną pielgrzymkę, żona była przy nim. To wtedy powstał słynny "Angelus".

W zeszłym roku, gdy Wojciech Kilar otrzymywał tytuł Honorowego Obywatela Katowic, mówił nam: - Gdybym nie zamieszkał na Śląsku, moje życie mogłoby potoczyć się inaczej. Przecież tu poznałem swoją żonę, wtedy uczennicę liceum muzycznego, i właściwie całe moje życie osobiste mogłoby potoczyć się w innym kierunku, gdybym poznał osobę o innej wizji życia. Tak wiele zawdzięczam żonie, a z kolei żonę zawdzięczam Śląskowi. Aż strach pomyśleć, jak mogłoby potoczyć się moje życie, gdyby nie żona - mówił.

Wojciech Kilar nieustająco podkreślał rolę żony Barbary w swoim życiu i twórczości, gdy pisał jedno z najnowszych swoich dzieł, "Magnificat", mówił nam: - Ten utwór to moje osobiste podziękowanie za to, że otrzymałem taką żonę, za to całe moje życie.

Teraz, oglądając partyturę "Magnificat", możemy odczytać na niej dedykację "Mojej Żonie".

Dziennikarze pamiętają panią Barbarę jako osobę niezwykle ciepłą i życzliwą. Gdy dzwoniliśmy do domu państwa Kilarów z prośbą o rozmowę, zdarzało się, że Mistrza nie było w domu. Pani Barbara zawsze służyła pomocą, umawiała nas z mężem. Nie zapomnimy Jej pogody ducha.

  • 2
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX