- Te wszystkie działania (Gronkiewicz-Waltz), szczególnie takim osobom jak ja, związanym z Porozumieniem Centrum, bardzo przypominają pierwszą połowę lat 90., to co było inwigilacją prawicy, to co było brutalną walką wymierzoną w partie polityczne, a szczególnie w partię Porozumienie Centrum - powiedział Gosiewski na czwartkowej konferencji prasowej.
W środę wicedyrektor gabinetu prezydenta Warszawy Jarosław Jóźwiak poinformował, że stołeczny ratusz złożył w prokuraturze wniosek o zabezpieczenie
nieruchomości, w której znajduje się siedziba
PiS oraz pozostałych nieruchomości, należących do Fundacji Prasowej Solidarność, które następnie zostały przekazane kilku spółkom.
Jóźwiak uzasadniał wniosek koniecznością sprawdzenia, czy "zostały one przekazane zgodnie z prawem, czy nie doszło tutaj do jakichś nieprawidłowości". Na początku tygodnia media poinformowały o sprzedaży siedziby PiS.
Według Gosiewskiego, nie ma związku między PiS a działaniami opisywanymi w dokumentach prezydent Warszawy. Gosiewski powiedział, że Gronkiewicz-Waltz "dotyka spraw, które były przedmiotem licznych artykułów w tygodniku >>Nie<<, sięga do argumentów zawartych w tygodniku >>Fakty i Mity<<".
W opinii szefa klubu PiS, w ataku na jego partię uczestniczą także niektóre media poprzez to - jak mówił - "że są podawane informacje i dane, które są całkowicie nieprawdziwe".
Gosiewski: Wraca duch płk. Lesiaka Gosiewski powiedział, że w związku z opublikowanymi w tym tygodniu artykułami o sprzedaży budynku, gdzie mieści się siedziba PiS, chce podać "Gazetę Wyborczą" do sądu. "Koniec z sytuacją, w której można bezprawnie podawać nieprawdziwe informacje w artykułach prasowych" - mówił szef klubu PiS.
Polityk zapewniał jednocześnie, że "nie ma żadnego związku między PiS i politykami tej partii, a spółką Air Link, która jest właścicielem budynku, w którym mieści się siedziba PiS. Jak podkreślił, PiS wynajmuje lokal na warunkach komercyjnych.
- Nie będziemy bierni wobec działań, które stosowano w latach 90. wobec PiS - mówił Gosiewski. Fakt, że prezydent stolicy zwróciła się do prokuratury, szef klubu PiS porównał do sprawy inwigilacji prawicy z początku lat 90. i "szafy" płk. Jana Lesiaka.
- Chciałbym wyraźnie podkreślić, że dzisiaj duch płk. Jana Lesiaka wraca - stwierdził Gosiewski. "Wraca, bo PiS jest partią opozycyjną, bo jest to próba ograniczenia praw opozycji, jest to próba bezprzykładnego ataku na nasze ugrupowanie i wszelkimi prawnymi dostępnymi środkami będziemy bronili dobrego imienia PiS i będziemy w tym zakresie bronić się przed brutalnymi atakami" - oświadczył Gosiewski.
Zdaniem polityka PiS, w latach 90. ze środowiskiem obecnego PiS, a wówczas Porozumienia Centrum "walczył" obóz prezydencki Lecha Wałęsy. Jak dodał, walczyły też służby specjalne, później kolejne rządy m.in. lewicy. "Te wszystkie sprawy były bezprawne - powiedział Gosiewski.
- Również teraz nie ulegniemy naciskom, które są stosowane wobec PiS - dodał.