Sawicka oddała pieniądze, które dostała od CBA

mar, PAP
20.11.2007 , aktualizacja: 20.11.2007 12:53
A A A Drukuj
Agent CBA mówił Beacie Sawickiej, że Fot. Wojciech Olkuśnik / AG Agent CBA mówił Beacie Sawickiej, że "nie interesują go młode kobiety, tylko doświadczenie i dojście do sukcesu"
Beata Sawicka, była posłanka PO, wpłaciła na konto Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu pieniądze wręczone jej w trakcie akcji CBA - poinformował prokurator Andrzej Laskowski z Prok Krajowej w Poznaniu.
- Na konto prokuratury wpłynęło 50 tysięcy złotych "tytułem zwrotu wręczonej kwoty". Wpłaty dokonano najprawdopodobniej po poniedziałkowym posiedzeniu orzekającym o areszcie i kaucji dla Sawickiej - powiedział Laskowski.

"Postawa podejrzanego zawsze ma wpływ na wymiar kary"

- Wpłata 50 tys. zł nie ma oczywiście związku z wysokością kaucji orzeczonej w poniedziałek wobec Beaty Sawickiej. Postawa podejrzanego zawsze ma natomiast wpływ na wymiar kary, więc zwrot przyjętych pieniędzy może być uwzględniony przez sąd w trakcie procesu - dodał prokurator.

Reprezentujący Sawicką mec. Aleksander Pociej zapewnił, że wpłata została dokonana jeszcze przed rozprawą w sądzie okręgowym. Zapytany, czy informacja o wpłacie podana w trakcie posiedzenia mogłaby mieć wpływ na decyzję sądu, odparł: - Nie sądzę.

"My utrzymujemy, że była to pożyczka"

- Beata Sawicka nigdy nie negowała, że przyjęła te pieniądze, sporna pozostawała natomiast natura tego przepływu. My utrzymujemy, że była to pożyczka - darowizna od przyjaciela. Prokuratura twierdzi inaczej. Tak czy owak pieniądze te nie należą do Sawickiej - powiedział Pociej.

Mecenas zaznaczył, że tym ruchem była posłanka chce podkreślić swoją postawę procesową. - Moja klientka chce uczestniczyć w postępowaniu i zależy jej na wyjaśnieniu całej sprawy. Kwestia zwrotu pieniędzy była do tej pory jedną ze spraw niewyjaśnionych - dodał Pociej.

Sawicka wzięła od agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego 100 tysięcy złotych. Połowę tej kwoty CBA przejęło w trakcie jej zatrzymania.

Zarzuty: Podżeganie i nakłanianie do korupcji

Beata Sawicka jest podejrzana o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, przyjęcie korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. Przestępstwa te są zagrożone karą do 10 lat więzienia.

Według prokuratury, miała ona zażądać od podstawionych agentów CBA 100 tysięcy złotych w zamian za "ustawienie" przetargu na zakup 2-hektarowej działki na Helu. Miał na niej powstać kompleks rekreacyjno-hotelowo-wypoczynkowy.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował, że była posłanka Platformy trafi do aresztu, jeśli do końca tygodnia nie wpłaci 300 tysięcy złotych kaucji.

Podziel się