Tym samym sąd zmienił zaskarżone przez prokuraturę postanowienie Sądu Rejonowego w sprawie Beaty Sawickiej, oskarżonej o przestępstwa korupcyjne, o niezastosowaniu aresztu. Sąd zobowiązał podejrzaną, aby w ciągu siedmiu dni od momentu wydania postanowienia złożyła poręczenie majątkowe w kwocie 300 tys. zł. Jeżeli to poręczenie majątkowe zostanie wpłacone, aresztowanie nie będzie stosowane. Jeżeli będzie inaczej, sąd zastosuje aresztowanie.
- Sąd Okręgowy uznał, że nie zachodzą przesłanki w postaci obawy matactwa za przestępstwa związane z zarzutami postawionymi Sawickiej. Uznał, że może istnieć taka obawa w przypadku ewentualnych nowych zarzutów stawianych podejrzanej - poinformował prokurator Andrzej Laskowski. Sąd podzielił też argument prokuratury, że byłej posłance realnie grozi wysoka kara.
Wypuścić, czy aresztować? Sąd Okręgowy rozpatrywał zażalenie prokuratury na decyzję Sądu Rejonowego w Poznaniu o niearesztowaniu Sawickiej.
Prokuratura domagała się zastosowania wobec byłej posłanki aresztu, argumentując to obawą matactwa i surową karą, grożącą za zarzucone przestępstwa.
Sąd Rejonowy zdecydował wówczas, że Sawicka na proces poczeka na wolności, gdyż jej zatrzymanie przez CBA 5 listopada było bezzasadne i naruszało prawo. A to między innymi dlatego, że sama zamierzała zgłosić się do prokuratury. Jedyne zabezpieczenia jakie wówczas zastosował sąd wobec Beaty Sawickiej to obowiązek meldowania się raz w tygodniu w komendzie policji i zakaz opuszczania kraju połączony z odebraniem paszportu. Sąd potraktował Sawicką łagodniej niż wnioskowała obrona. Bo ta oferowała jeszcze zabezpieczenie majątkowe.
Była posłanka jest podejrzana o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, przyjęcie korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. Przestępstwa te są zagrożone karą do 10 lat więzienia.