Areszt tymczasowy dla siedmiu żołnierzy z Afganistanu

Wojskowy Sąd Garnizonowy w Poznaniu zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące wszystkich siedmiu żołnierzy zatrzymanych w związku z sierpniową akcją w Afganistanie, w której zginęli cywile. Jeśli okaże się, że nasi żołnierze popełnili zbrodnie w Afganistanie, muszą za to odpowiedzieć - powiedział w czwartek desygnowany na premiera szef PO Donald Tusk. - Trudno, nie ma innego wyjścia - podkreślił. - Prezydent i ja jesteśmy bardzo przygnębieni tą sytuacją - dodał.
Tusk powiedział na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie, że wydarzenia w Afganistanie były jednym z głównych tematów jego środowej rozmowy z prezydentem Lechem Kaczyńskim. - Obaj jesteśmy bardzo przygnębieni tą sytuacją - przyznał. Jak ocenił, jest ona "bardzo przykra i tragiczna".

- Prezydent uznał za stosowne poinformować mnie o swoim punkcie widzenia. Byłem pod wrażeniem jednoznaczności pana prezydenta w tej kwestii. Takie sprawy są bardzo kosztowne - jeśli chodzi także o nasze poczucie dumy z naszym żołnierzy - ale ta sprawa musi być bezwzględnie wyjaśniona do samego końca - podkreślił Tusk.

Szef PO przyznał, że zdarzenie z polskimi żołnierzami w Afganistanie nie pozostanie bez wpływu na politykę, także dotyczącą polskich misji wojskowych.

- Wizerunek Polski, naszego wojska, naszej misji ucierpi tylko wtedy, gdyby się okazało, że Polacy nie są gotowi do uczciwego i twardego - kiedy trzeba - oceniania takich spraw. Głęboko w to wierzę, że my także w tej kwestii - nawet jeśli jest to dla nas bardzo bolesne - pokażemy ten najwyższy światowy standard - powiedział Tusk.

Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 7 żołnierzy

Według sądu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że oskarżeni popełnili zarzucane im przestępstwo i stąd decyzja o zastosowaniu wobec nich środków zapobiegawczych. O tymczasowe aresztowanie polskich żołnierzy wnioskowała poznańska prokuratura wojskowa.

Pułkownik Piotr Tabor oświadczył, że sąd przychylił się do wniosku śledczych, gdyż "istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa przez podejrzanych, groźba matactwa ,a ponadto oskarżonym grozi wysoka kara więzienia". - Dlatego - jak tłumaczył pułkownik Tabor - podjęto decyzję o zastosowaniu maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania, czyli 3 miesięcy pozbawienia wolności.

W środę sześciu żołnierzom prokuratura postawiła zarzuty zabójstwa ludności cywilnej; grozi im od 12 lat więzienia do kary dożywocia. Siódmy z zatrzymanych usłyszał zarzut ataku na niebroniony obiekt cywilny, grozi mu od 5 do 25 lat pozbawienia wolności. Wszyscy żołnierze pochodzą z jednostki z Bielska Białej. To dwóch oficerów, dwóch podoficerów, trzech st. szeregowych - poinformował sędzia. W Afganistanie stanowili 1. pluton szturmowy Zespołu Bojowego "C" Polskiego Kontyngentu Wojskowego.

Do tragicznego zdarzenia doszło 16 sierpnia 2007 roku. Wyjazd patrolu, w skład którego wchodzili zatrzymani żołnierze nastąpił po upływie kilku godzin od ataku na inny polski patrol, w wyniku którego uszkodzono dwa pojazdy. Dwa dni wcześniej w Afganistanie zginął polski żołnierz, podporucznik Łukasz Kurowski.

"Wolałbym zginąć. Wracałbym jako bohater"

- Wolałbym zginąć w Afganistanie. Teraz wracałbym jako bohater, a nie był uznany za zbrodniarza wojennego - miał powiedzieć obrońcy, mec. Jakubowi Kolańczykowi, jeden z żołnierzy oskarżanych o bezpodstawne ostrzelanie wioski w Afganistanie. - Żona dostałaby rentę - mówił żołnierz.

- To nie są zbrodniarze, a żołnierze w polskich mundurach z orzełkami w koronie - mówił dziennikarzom przed prokuraturą mec. Kolańczyk. Potwierdził doniesienia ''GW'', że jest nagrany film na którym widać ofiary ostrzału afgańskiej wioski. - Ale to nie żołnierze go nagrali tylko żandarmeria wojskowa - mówił Kolańczyk.