Zarzuty zabójstwa ludności cywilnej dla polskich żołnierzy ws. akcji w Afganistanie

jg, IAR, PAP
14.11.2007 , aktualizacja: 14.11.2007 17:31
A A A Drukuj
Prokuratura wojskowa postawiła zarzuty zabójstwa ludności cywilnej sześciu żołnierzom biorącym udział w akcji w Afganistanie w trakcie której zginęło 6 cywili. Zarzuty dotyczą m.in. zakazanych sposobów i środków walki. Siódmy żołnierz usłyszał zarzut ataku na nie broniony obiekt cywilny. Prokuratura wystąpi też do sądu o areszt dla wszystkich z nich.
Polscy żołnierze z bazy Isaf Wazi Kwah
Fot. Damian Kramski / AG
Polscy żołnierze z bazy Isaf Wazi Kwah
Zarzuty wobec sześciu żołnierzy z różnych paragrafów są zagrożone karą więzienia nie krótszą niż 12 lat, karą 25 lat lub dożywotniego więzienia. Siódmemu żołnierzowi grozi kara nie krótsza niż 5 lat więzienia albo 25 lat.



Jak wyjaśniał prokurator w wyniku rozkazu oficera dowodzącego 16 sierpnia wioska Nanghar Khal została ostrzelana z karabinu, a potem granatami moździerzowymi. - Ostrzelanie afgańskiej wioski nie było związane z "jakimkolwiek równoczesnym, bezpośrednim, realnym aktem agresji ze strony ludności miejscowej, czy też zachowaniem zagrażającym życiu, zdrowiu i bezpieczeństwu tak żołnierzy polskich, jak i żołnierzy innych państw pełniących służbę w ISAF" - mówił szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej z Poznania Karol Frankowski. Jak tłumaczył wyjazd patrolu w skład którego wchodzili zatrzymani żołnierze nastąpił po upływie kilku godzin od ataku na polski patrol, w wyniku którego uszkodzono dwa pojazdy.

Wioska Nangar Khel została ostrzelana przez żołnierzy polskich z wielkokalibrowego karabinu maszynowego, a następnie granatami moździerzowymi kalibru 60 mm.

Zdaniem prokuratury żołnierze naruszyli przepisy prawa międzynarodowego chroniące ludność cywilną i miejscowości nie bronione w trakcie działań zbrojnych m.in. konwencję haską i genewską.

Wobec wszystkich siedmiu zatrzymanych w związku z akcją w Afganistanie żołnierzy skierowano do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Poznaniu wnioski o areszt na trzy miesiące - poinformował Frankowski. Jak podał, żołnierze w czasie przesłuchań potwierdzili fakt ostrzelania wioski Nangar Khel i przyznali, że przed tym zajściem nie doszło do wymiany ognia z bojownikami talibańskimi.

Frankowski dodał, że podawana przez żołnierzy wkrótce po zdarzeniu wersja wydarzeń, wskazująca na fakt, iż do ostrzału wioski doszło w następstwie wymiany ognia, była "przygotowaną przez nich, oficjalną, nie polegającą na prawdzie wersją, uzgodnioną dla potrzeb prowadzonego postępowania służbowego i karnego".

Koziej: zarzuty zmieniają obraz sytuacji, ale za wcześnie mówić o winie żołnierzy

- Zarzuty przedstawione żołnierzom w związku ze śmiercią cywilów Afganistanie zmieniają obraz tamtej sytuacji, ale za wcześnie, by mówić o winie żołnierzy - powiedział prof. gen. Stanisław Koziej.

"Zarzuty są zaskakujące. Dotychczas mieliśmy informacje, że ostrzał był skutkiem ataku na patrol, jednak według prokuratury, akcja miała miejsce kilka godzin później. To trochę zmienia dotychczasową wiedzę i ocenę tego zdarzenia, chociaż wciąż nie daje wystarczających dowodów bezpośredniej winy żołnierzy, nie można założyć, że podjechali pod wioskę i ni stąd ni zowąd ją ostrzelali" - powiedział Koziej.

Strateg jest przekonany, że "wcześniej na pewno było rozpoznanie, wskazujące, że w konkretnym miejscu są zamachowcy", atak był wymierzony w talibów, a śmierć cywilów była nieszczęśliwym skutkiem błędu. "Byłbym skłonny interpretować wydarzenie na korzyść żołnierzy" - dodał emerytowany generał.

"W takiej sytuacji łatwo o błędy"

"Na wojnie ogromne znaczenie może odegrać stres u żołnierzy" - przekonuje komandor podporucznik Artur Bilski z Wielonarodowego Korpusu w Szczecinie, specjalista od zagranicznych misji wojskowych.

Komandor Bilski mówił w rozmowie z Polskim Radiem, że nie należy jeszcze wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Zwraca uwagę, że polscy żołnierze w Afganistanie żyją w ciągłym zagrożeniu życia, a co za tym idzie w ciągłym stresie. "W takiej sytuacji łatwo o błędy. Statystyki mówią, że wśród Amerykanów w kampanii irackiej to są ofiary przyjacielskiego ognia" - dodaje.

Informacje o wynikach prokuratorskiego śledztwa w tej sprawie od wczoraj obiegają polskie i światowe media. Komandor Artur Bilski mówi, że nie wróży to dobrze polskim żołnierzom, którzy służą teraz w Afganistanie. "Informacja ta może zostać wykorzystana do celów propagandowych przez talibów. Tu idzie o poparcie lokalnej opinii publicznej czyli zwykłych Afgańczyków, których poparcie jest dla nas kluczowe" - wyjaśnia kmdr Bilski.

Podziel się