Kryzys w PiS. Czy rozłam?- komentarz Marcina Graczyka Były marszałek Sejmu zapewnił, że "PiS pozbiera się wewnątrz". - Jesteśmy trochę poobijani, czasami ktoś wykonuje nerwowe ruchy, padają słowa, które mogłyby nie paść, ale PiS i tak będzie opozycją zwartą i twardą. Przekonamy do siebie społeczeństwo i liczę, że pod przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego za cztery lata wrócimy do władzy.
"Nie widzę powodów, bym miał rezygnować z mandatu posła" Dorn odniósł się do słów premiera, który na antenie polskiego
radia zasugerował, by trzej politycy (Dorn, Zalewski, Ujazdowski), którzy zrezygnowali w tym tygodniu z funkcji wiceprezesów PiS, zrezygnowali ze swoich mandatów.
- Sądzę, że jeśli chodzi o relacje z szefem partii, to bliscy współpracownicy, członkowie klubu i stronnictwa, powinii być wobec niego bardzo wyrozumiali. Każdemu może się zdarzyć gorszy dzień i trzeba nad tym przejść do porządku dziennego. Odrzucam zarzut nielojalności i przykro mi, że stawia się go publicznie.
Dorn oświadczył, że nie widzi żadnych powodów, aby miał zrezygnować również z mandatu posła. - Sądzę, że kiedy prezes PiS przemyśli swoje słowa, to wycofa się z tego rodzaju oczekiwań - powiedział.
"Premier postąpił uczciwie" Według Dorna, on, Kazimierz Ujazdowski i
Paweł Zalewski postąpili uczciwie rezygnując z funkcji wiceprezesów PiS. Jednocześnie - jak mówił - szef partii Jarosław Kaczyński również postąpił uczciwie.
- Powiedział jakie jest jego zdanie, jaki jest jego pogląd, z którym my się nie zgodziliśmy. (...) Jeśli dwie strony nie zgadzają się co do istotnych kwestii mechanizmów wewnętrznych w partii, a ci którzy się nie zgadzają, są wiceprezesami - odchodzą. To jest najuczciwsze wyjście - podkreślił Dorn.
Dodał, że trzej byli wiceprezesi PiS chcą zmian w partii i dyskusji na tematy charakteru, głębokości tych zmian. Zaznaczył, że będą o tym dyskutować jako zwykli członkowie partii i szeregowi członkowie klubu. "Będziemy do tego przekonywać w statutowych ramach" - powiedział.
"Na czele PiS przez najbliższe lata tylko Jarosław Kaczyński" Według byłego wiceszefa PiS, w nadchodzących latach nie dojdzie do zmiany na stanowisku prezesa partii. - Nie wyobrażam sobie, by przez najbliższe 10 czy 12 lat na czele Prawa i Sprawiedliwości stał ktoś inny niż Jarosław Kaczyński - oświadczył Dorn.
Jego zdaniem, jeśli Jarosław Kaczyński przestanie kierować PiS, partia ta "najprawdopodobniej się rozpadnie". "Już wolę, by partii przewodził ktoś, kto jest dla partii niezbędny, konieczny, kto popełnia błędy, jak każdy człowiek (...) niż, żeby moja partia się rozpadła" - powiedział były wiceprezes PiS.
- Pogodzę się w tej partii ze wszystkim i ze wszystkimi błędami, byleby ona trwała, bo z błędów można się wycofać, błędy można naprawić, ale jak partia się rozpadnie, to jesteśmy wszyscy na gruzowisku - podkreślił Dorn.