"Na razie podzielę się z władzami PO istotnymi informacjami ze spotkania z prezydentem" - powiedział Tusk, który przybył do Sejmu po zakończeniu rozmowy z Lechem Kaczyńskim.
Przyznał, że rozmawiał z prezydentem m.in. o kandydacie na szefa MSZ Radosławie Sikorskim.
Dodał, że atmosfera spotkania była rzeczowa.
- Chcę dzisiaj od pana prezydenta usłyszeć jednoznaczne i ostateczne opinie, bo czas przerwać ten łańcuch dwuznaczności - mówił dziś rano o zarzutach wysuwanych przez prezydenta pod adresem Radosława Sikorskiego.
Spotkanie Tuska z prezydentem Tusk przyjechał do Pałacu tuż po 12.00. Swój
samochód zostawił przed bramą, na dziedziniec wszedł pieszo. Pytany o to, czego się spodziewa po spotkaniu z prezydentem, odparł: "wszystkiego dobrego". Spotkanie trwało ok. godziny, dziennikarze czekali przed brama na szefa Platformy, ale ten odjechał nie rozmawiając z nimi. Po spotkaniu w Pałacu Tusk udał się do Sejmu.
Trzy znaki zapytania ws. składu rządu. - Pozostały trzy znaki zapytania, jeśli chodzi o kandydatów na ministrów. To niedużo, są to znaki zapytania wynikające z faktu, że jest kilku bardzo dobrych kandydatów na jedno miejsce i chcę wybrać wariant optymalny - powiedział Tusk rano na spotkaniu z zagranicznymi dziennikarzami w Sejmie.
- Jednym ze znaków zapytania, ale ja nie stawiam tego znaku zapytania, są zapowiedzi prezydenta w sprawie Radka Sikorskiego, mojego kandydata na szefa polskiej dyplomacji. Chcę dzisiaj od pana prezydenta usłyszeć jednoznaczne i ostateczne opinie, bo czas przerwać ten łańcuch dwuznaczności - dodał.
Prezydent: Poinformuję Tuska nt. Sikorskiego Wczoraj w wieczornym wywiadzie dla TV Biznes prezydent mówił, że nie będzie się sprzeciwiał nominacji Sikorskiego, ale poinformuje Tuska o sprawach jawnych i tajnych, które jego zdaniem dyskwalifikują Sikorskiego. Jedną z nich ma być "uparte promowanie na różne stanowiska gen. Marka Dukaczewskiego, byłego szefa WSI", ale - jak dodał - są jeszcze inne zarzuty, o których powie Tuskowi bez udziału nawet najbliższych współpracowników.
Na pytanie, czy są to "straszne" informacje, odparł, że Tusk sam to oceni, ale - jak podkreślił - przekazanie tych informacji nastąpi "nawet bez towarzystwa najbliższych współpracowników prezydenta".
Na pytanie, co się stanie, jeżeli Tusk będzie się upierał przy kandydaturze Sikorskiego na szefa MSZ w swoim rządzie, prezydent odparł: "Żaden ambasador nie będzie ani powołany, ani odwołany bez prezydenta. Chciałbym, żeby na to zwrócić uwagę, tyle mam w tej sprawie do powiedzenia".
Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" pisała, że prezydent poprosi Tuska o podpisanie deklaracji, że zapoznał się z informacjami na temat byłego szefa
MON w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. PiS za wszelką cenę, stara się storpedować nominację Sikorskiego na ministra spraw zagranicznych. O co dokładnie chodzi i jakie informacje ma prezydent? Sikorski twierdzi, że nie ma pojęcia.