Premier broni dziennikarzy "Gazety Polskiej"

man, PAP
02.11.2007 , aktualizacja: 02.11.2007 20:25
A A A Drukuj
Premier Jarosław Kaczyński chce bronić demokracji i wolnych mediów Fot. Dominik Sadowski / AG Premier Jarosław Kaczyński chce bronić demokracji i wolnych mediów
- To niebywała i niespotykana decyzja. Szykuje się tu putinada - tak Jarosław Kaczyński skomentował decyzję sądu o nakazie doprowadzenia przez policję redaktora naczelnego "Gazety Polskiej" i jego zastępczyni na rozprawę sądową. Premier podkreślił, że tego typu działania noszą znamiona politycznego prześladowania i tym samym godzą w wolność mediów.
SONDAŻ
Czy wolne media w Polsce są zagrożone?

tak
nie

Tusk: Premier powinien ważyć słowa

Sąd nakazał doprowadzić - Tomasza Sakiewicza i Katarzynę Hejkę na następny termin procesu karnego o znieważenie, wytoczonego im przez TVN. Jarosław Kaczyński po spotkaniu ze wspomnianymi dziennikarzami "Gazety Polskiej" oświadczył, że z całą energią będzie monitorował tą sprawę i przyglądał się wolności mediów w naszym kraju.

J. Kaczyński: Grozi nam putinada!



Zdaniem premiera Sakiewicz i Hejke są prześladowani, gdyż mają inne poglądy, niż większość mediów. Nie są też entuzjastycznie nastawieni do nadchodzącej władzy. - Ta sprawa jest niesłychanie ważna dla demokracji w Polsce. To próba antycypacji tego, co ma się w Polsce zdarzyć. Szykuje się putinada - dodał premier. Jarosław Kaczyński wyjaśnił, że "putinada" będzie polegała na tym, że ci, którzy mają poglądy inne niż ekipa rządząca, czy media, które wywierają dziś największy wpływ na opinię publiczną "będą sekowani". Zapewnił, że będzie bronił wszystkich dziennikarzy, którzy będą prześladowani przez władzę.

Stołeczny sąd nakazał doprowadzenie przez policję redaktora naczelnego "Gazety Polskiej" i jego zastępczyni na następny termin procesu karnego o znieważenie, wytoczonego im przez TVN. Powodem wtorkowej decyzji Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy była nieusprawiedliwiona nieobecność obojga oskarżonych - powiedział w minioną środę rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Wojciech Małek. Dodał, że sąd uznał za niewystarczające usprawiedliwienie Sakiewicza, który napisał sądowi, że "jest na ślubie przyjaciół za granicą", a jego zastępczyni Katarzyna Hejke nie podała powodów niestawiennictwa. Sakiewicz uznał decyzję sądu za "błędną i skandaliczną".

Prezes TVN Piotr Walter napisał do Sądu Okręgowego w Warszawie: "Zwracamy się do Wysokiego Sądu z apelem o niestosowanie wobec oskarżonych dziennikarzy tak drastycznych środków choć w pełni podtrzymujemy zarzuty wobec autorów szkalującego nas artykułu. Sugerowano w nim, że publikacja tak zwanych taśm Beger była sterowana przez służby specjalne. Stwierdzenie to było nieprawdziwe i łamało podstawowe standardy dziennikarskie. Nie było i nie jest jednak naszym celem doprowadzenie do pozbawienia wolności któregokolwiek dziennikarza."

Premier: Prześladowanie ludzi, którzy mają inne poglądy

"Mamy do czynienia z politycznym prześladowaniem ludzi, którzy mają inne poglądy, radykalnie odmienne od tych, które głosi dzisiejsza ekipa rządząca in spe i radykalne odmienne niż większość mediów" - mówił premier.

W jego opinii, taka decyzja sądu jest drastycznym naruszeniem wolności. Jak mówił, jeżeli samej zapowiedzi objęcia rządów przez Donalda Tuska towarzyszą takie "niebywałe decyzje, ze strony młodych, sądzę, że chcących zrobić jakąś szybką karierę funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości" to jest to "symptomatyczne i niesłychanie niepokojące".



"Będziemy się zajmowali monitorowaniem sprawy wolności mediów, bo szykuje się tutaj "putinada". Szykuje się "putinada", polegająca na tym, że ci, którzy mają poglądy inne niż ekipa rządząca, niż media, które wywierają dziś największy wpływ na opinię publiczną, tak jak "Gazeta Wyborcza", będą sekowani" - mówił J. Kaczyński.

Zdaniem premiera, ta sprawa jest niezwykle ważna dla przyszłości demokracji w Polsce. "W demokrację nie godzi walka z korupcją, w demokrację godzą tego rodzaju wyczyny" - zaznaczył premier.

Pytany, dlaczego za czasów jego rządów nie zniesiono przepisu w oparciu o który można zamykać dziennikarzy za słowo powiedział, że przepisy te są potrzebne. Nie ma powodu - mówił - by ludzie obrażani nie mogli się bronić w tym trybie.

Indagowany dlaczego łączy tę decyzję sądu właśnie z PO powiedział, że ludzie podejmujący takie decyzje kierują się tym co głosi partia, która będzie przy władzy.

"Ja nie mówię o bezpośrednim wpływie (PO na sąd - PAP), ja mówię o pewnej antycypacji, pewnym ustawianiu się młodego funkcjonariusza wymiaru sprawiedliwości, kandydata na sędziego" - powiedział.

J. Kaczyński ocenił, że do władzy dochodzi grupa, która stanowi realne zagrożenie dla demokracji. "Mamy liczne przesłanki, żeby sądzić, że z polską demokracją teraz tak naprawdę może być bardzo, ale to bardzo niedobrze, że prawa opozycji, wolnej prasy zostaną realnie ograniczone" - podkreślił.

Podziel się