Macierewicz, który jest również szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego podał, że oprócz osób, o których media pisały już w weekend, do złożenia takich wyjaśnień został też wezwany m.in. Marek Borowski. Wcześniej Macierewicz ujawnił mediom, że komisja chce wysłuchać byłych szefów MON - posła PO Bronisława Komorowskiego, posła
SLD Jerzego Szmajdzińskiego, europosła Janusza Onyszkiewicza, a także posła SLD Ryszarda Kalisza i b. szefa
WSI gen. Tadeusza Rusaka.
Macierewicz zaznaczył, że nie może powiedzieć, w jakich sprawach mają oni składać wyjaśnienia przed komisją. Przypomniał, że wezwanie ich nie odbywa się jak w procedurze karnej - na przesłuchanie. - Taka osoba może sama zdecydować, czy chce stawić się przed komisja i składać wyjaśnienia, czy nie - dodał.
Wezwania nie dotarły Marek Borowski powiedział, że żadnego wezwania od Macierewicza nie otrzymał, a o tym, czy zdecyduje się przyjść, zadecyduje to, co w tym wezwaniu przeczyta. - Nie wiem jeszcze, o co chodzi - powiedział. - Ja jestem legalistą, zapoznam się ze stanem prawnym, jeśli to uzasadnione prawnie, to się pojawię. Jeśli to będzie kolejna polityczna hucpa - a pan Macierewicz ma taki wizerunek, że nie mogę tego wykluczyć - wtedy nie stawię się - zaznaczył.
Również eurodeputowany Janusz Onyszkiewicz z Partii Demokratycznej powiedział, że wezwania nie otrzymał. "Żadnego zaproszenia nie dostałem i się do komisji nie wybieram, we wtorek lecę do Brukseli" - powiedział.
Szmajdziński: nie zamierza dawać satysfakcji Macierewiczowi Wezwania nie dostał także szef klubu parlamentarnego SLD Jerzy Szmajdziński. Nie zamierza się jednak stawić przed komisją weryfikacyjną. - - Ja już byłem przed komisją, wiem na czym to polega, wiem, jak lekceważy się procedury, prawo w tej komisji. Nie zamierzam dawać żadnej satysfakcji panu Macierewiczowi - powiedział.
Wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski w sobotę mówił w
TVN24, że czeka na formalne wezwanie przed komisję weryfikacyjną WSI. Media sądzą, że jego wezwanie ma związek z domniemanymi podsłuchami WSI stosowanymi m.in. wobec posłów z sejmowej komisji obrony narodowej. Komorowski w sobotę podał, że najpierw na stronie internetowej "Wprost" pojawiła się notka o tym, że ma zostać wezwany, a dopiero kilkanaście minut później otrzymał telefon z pytaniem, czy we wtorek spotka się z komisją.
Ryszard Kalisz (SLD) podał w poniedziałek, że żadnego wezwania do stawienia się przed komisję weryfikacyjną WSI nie dostał. Również gen. Tadeusz Rusak, b. szef WSI w latach 1997- 2001, w niedzielę mówił PAP, że nie otrzymał wezwania.
Wezwany może zdecydować czy przyjdzie Macierewicz zaznaczył, że nie może powiedzieć, w jakich sprawach mają oni składać wyjaśnienia przed komisją. - Ta lista osób jest dosyć długa, są to wszystkie osoby, które mogą wyjaśnić jakie działania były podejmowane przez żołnierzy Zarządu II Sztabu Generalnego, Wojskowej Służby Wewnętrznej czy b. WSI - dodał.
Przewodniczący przypomniał, że wezwanie ich nie odbywa się jak w procedurze karnej na przesłuchanie, a jest jedynie zawartą w ustawach likwidujących WSI i powołujących nowe służby możliwością wezwania przed komisję osób, które nie są żołnierzami b. WSI. - Taka osoba może sama zdecydować, czy chce stawić się przed komisja i składać wyjaśnienia, czy nie. Musi jednak pamiętać, że jeśli takie wyjaśnienia złoży, to wtedy ciąży na niej obowiązek mówienia prawdy i odpowiedzialność karna - przypomniał Macierewicz.
- To raczej jest rodzaj możliwości, która pozwala przekazać własne stanowisko, które komisja musi wziąć pod uwagę formułując własny pogląd na te sprawę - dodał.
Szef SKW powiedział, że w wezwaniach przed komisję, które pozostawił w piątek do rozesłania sekretariatowi, określił, że jeśli poniedziałkowy termin spotkania z komisją nie odpowiada im, pozostaje on do uzgodnienia z SKW. Zaznaczył, że do tych rozmów powinno dojść w najbliższym czasie, by zostali oni wysłuchani jeszcze przed opublikowaniem aneksu do raportu z weryfikacji żołnierzy WSI. Prezydent otrzymał już aneks od Macierewicza - potwierdziła w weekend kancelaria prezydenta.