Lato: Przy Beenhakkerze Janas to był gość

PRZEGLĄD PRASY: - W żadnym wypadku nie można teraz podpisywać nowej umowy z Beenhakkerem! Trzeba poczekać do meczów z Belgią i Serbią - mówi Grzegorz Lato, członek zarządu PZPN w rozmowie z ?Dziennikiem Zachodnim?.
PZPN zastanawia się, czy przedłużyć obowiązującą tylko do końca roku umowę z Leo Beenhakkerem, trenerem reprezentacji Polski. Umowa automatycznie zostanie prolongowana na finału Euro 2008, gdyby znalazła się w nich Polska. Co będzie jednak dalej nie wiadomo. Rzecznikiem zatrudnienia Holendra także na eliminacje mistrzostw świata 2010 jest prezes PZPN Michał Listkiewicz. Napotyka on jednak na spory opór ze strony innych członków zarządu.

- Zrobiliście z Leo cudotwórcę, a on na razie tak naprawdę nic nie osiągnął - mówi Lato. - Reprezentacja gra w kratkę, ma dobre jak z Portugalią, ale i słabe mecze, choćby z Armenią na wyjeździe czy oba z Finlandią albo ostatnią szczęśliwą wygraną z Kazachstanem. Paweł Janas przy Beenhakkerze to był gość! Listkiewicz po awansie do mundialu chciał od razu przedłużyć z nim umowę, a "Janosik" spokojnie zasugerował, by poczekać z tym do finałów. Na miejscu Michała, gdy Leo domaga się teraz przedłużenia kontraktu czy podwyżki, powiedziałbym mu wprost: "Tam są drzwi!". Naprawdę damy sobie radę bez niego...

Kontrowersje wzbudza też pomysł zatrudnienia w kadrze nowego asystenta Beenhakkera - Mario Beena. - Kolejny asystent z Holandii to nie jest dobry pomysł - uważa były selekcjoner Andrzej Strejlau. - Przecież przy Beenhakkerze muszą praktykować polscy trenerzy, którzy później mają przejąć po nim kadrę. Taki powinien być zapis. A gdzie jest raport z półtorarocznej pracy z kadrą, przekazywanie naszym szkoleniowcom tajników holenderskiej myśli trenerskiej - dodaje Strejlau.

O sprawie napisał "Dziennik Zachodni".

Czy zgadzasz się z Grzegorzem Lato?