Wałęsa o Kaczyńskich: Nie potępiam ich

mar
25.10.2007 , aktualizacja: 25.10.2007 16:07
A A A Drukuj
Kaczyńscy wyciągnęli wnioski, że teraz trzeba zdobyć jak najwięcej władzy, żeby coś tam zrobić. dnlatego ja ich tak do końca też nie potępiam, tylko że to nie w tym czasie i nie te metody. To nie ten światu. Tu jest Unia i jej wzorce. Oni się nie zgodzą na takie traktowanie - mówi Lech Wałęsa w "Co z Polską" oceniając dwa lata rządów PiS-u. - Sam zamysł może był i dobry, ale w XIX wieku - dodaje b. prezydent. Jak podkreśla, wynik wyborów to nie sukces Platformy, ale klęska Kaczyńskich.
Lech Wałęsa i Tomasz Lis
Fot. Co z Polską?
Lech Wałęsa i Tomasz Lis
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Lech Wałęsa w rozmowie z Tomaszem Lisem - oglądaj na www.cozpolska.pl

- Patrzyli na moją prezydenturę i widzieli, jak się zmagam. Demokracja była młoda i wielu rzeczy nie można było zrobić, bo nie było uregulowań prawnych. Dlatego chciałem wprowadzenia systemu prezydenckiego z dekretami, by móc za wszystkim nadążać. Oni widzieli, że tego nie osiągnąłem. Potem nie udało się Krzaklewskiemu. I Kaczyńscy wyciągnęli wnioski, że teraz trzeba zdobyć jak najwięcej władzy, żeby coś tam zrobić. Dlatego ja ich tak do końca też nie potępiam. Tylko że to nie w tym czasie i nie te metody. To nie ten świat. Tu jest Unia i jej wzorce - mówi Lecha Wałęsa pytany przez Tomasza Lisa o braci Kaczyńskich.

Według b. prezydenta, metody zdobywania władzy przez PiS są z XIX wieku. - To koncepcja nie na ten wiek, nie na czas, gdy wchodzimy do Unii, nie na czas wielkiego otwarcia. Trzeba zająć się przyszłością Polski, wyciąganiem środków. Trzeba pomóc ludziom opracować programy, by wyciągnęli jak najwięcej z Unii - mówi Wałesa. - Nie jestem mściwy. Uważam tylko, że straciliśmy wielką szansę - dodaje.

Wałęsa: Szkoda mi Kaczyńskich

- W sumie, to jest mi ich szkoda, bo zapłacą ogromną cenę, jeśli choć w połowie wyda się, jak oni sprawowali. Nawet to wprowadzenie dla b. prezydentów podwójnej obstawy i dwóch samochodów. Ja zrezygnowałem, powiedziałem: nie życzę sobie, mi jeden wystarczy - twierdzi Wałęsa.

- On narobił tyle głupstw, że nie ma szansy powrócić - dodaje b. prezydent, pytany, czy Jarosław Kaczyński ma jakiekolwiek szanse powrotu na szczyt.

- Już nie mówię o tym, że wprowadzili system prezydencki od tyłu: dwóch braci to przecież system prezydencki. I to nie do końca jasne wykorzystywanie służb specjalnych. Tutaj działy się rzeczy już niebezpieczne, bo już następne - no to zbrodnie. (Lis: Bez przesady) Mówię o następnych etapach w dyktaturach - tych klasycznych. Przecież pan niejedna książkę przeczytał i sam pan wie, jak to się w klasycznych dyktaturach układało.

Wałęsa skomentował też sprawę b. posłanki Sawickiej i sposób działania CBA. - Popenetrowali teren, wybrali ludzi podatnych. Ludzi podatnych jest wielu i należałoby ich z tego wyciągać i wspierać, aby nie wchodzili na tę drogę. A oni ją podszkolili - mówi b. prezydent o sprawie Sawickiej.- Jak strażak, który podpala, a potem gasi ogień i medal chce. Tego władza nie może robić, ma wyciągać z tych pokus, a nie prowokować kogoś podatnego - dodaje.

"Trzeba prezydentowi ograniczyć środki"

Wałęsa skrytykował też brak reakcji ze strony Lecha Kaczyńskiego na wybór Polaków. - Jestem zdziwiony, że prezydent tak nisko upada - tak z kolei komentuje brak gratulacji dla Tuska ze strony Lecha Kaczyńskiego. - Co to za problem? - dodaje. Na pytanie, jak uniknąć wojny Lech Kaczyński-rząd, ma receptę: ograniczyć prezydentowi środki finansowe: - Jak będzie miał za dużo ludzi, to będą rozrabiać. A jak dalej będzie robił to, co robi, to zostawić go z rowerem i bez powietrza.

- Proponuję rządowi, by się zajął rządzeniem: Unia, jeszcze raz Unia i wyczyścić sprawy z Niemcami i Rosją - mówi Wałęsa, dodając, że drugą sprawą, jaką powinna się zająć nowa władza, jest wprowadzenie zasad ws. mechanizmów rządzenia, do których przestrzegania zobowiążą się oba obozy: postsolidarnościowy i postkomunistyczny.

"Chcę pomóc Tuskowi"

- Jest trochę nadziei - u mnie i chyba w kraju. Trochę, dlatego, że tyle razy się zawiedliśmy - na Wałęsie, na innych, na Kaczyńskich. W związku z tym razem też trochę nieufności. Nadzieja, ale i nieufność - mówi Wałęsa.

- Myślę, że wiele osób zechce Tuskowi pomóc i nie będzie miało to związku z żadnymi stanowiskami - ocenia b. prezydent. Jak podkreśla, samo jest gotów pomóc przyszłemu premierowi i już to zadeklarował. - Da mi wytyczne, co trzeba załatwić. Potrafię to robić i będę mu załatwiał, ubezpieczał, wspierał. Zrobię wszystko, by się powiodło, bo to Polsce potrzebne - dodaje.

Triumf Platformy? Nie. Klęska Kaczyńskich

- To nie jest triumf Platformy. To klęska Kaczyńskich. Naród czuł, widział to - że to nie idzie w dobrym kierunku i ze styl jest nieodpowiedni. to spowodowało, że ta licząca się siła została odparta - komentuje wyniki wyborów.

Jak jednak dodaje, "klęska Kaczyńskich" go nie dziwi. - Myślałem, że będzie większa.

- To by było coraz bardziej niebezpieczne. Każdy dzień kaczyzmu jest coraz bardziej niebezpieczny i niewygodny dla Polski. Nie wykorzystujemy środków europejskich, sąsiedzkich. Niemcy, Rosja... Świat nam ucieka i zamiast gonić - mając sprzyjające warunki - tracimy - mówi Wałęsa.

Podziel się