Chce przejść do Netii, ale Telekomunikacja żąda pieniędzy

Stanisław Ptak z Opola jest użytkownikiem neostrady tp (Telekomunikacja Polska SA). Od kilku miesięcy stara się o przejście do Netii SA. Niestety, nie jest to możliwe, ponieważ w procesie wypowiedzenia zawaliła któraś z firm.
15 lutego br. TP SA wprowadziła w życie nowy regulamin dotyczący świadczenia usługi neostrada tp. Dwa miesiące wcześniej zapowiedziała, że jeżeli któryś z dotychczasowych użytkowników nie zaakceptuje regulaminu, będzie mógł wypowiedzieć umowę do 14 lutego br.

Przed wprowadzeniem regulaminu Ptak zainteresował się ofertą internetu z Netii. - Zaproponowali mi tańszy internet, na dogodniejszych warunkach. Dodatkowo obiecali, że załatwią wszystkie formalności - relacjonuje. Skontaktował się więc z Netią, która do 14 lutego br. miała dostarczyć Telekomunikacji wypowiedzenie umowy.

Tymczasem 23 lutego użytkownik dostał od TP SA pismo informujące, że nie może wypowiedzieć umowy, a jeśli będzie chciał to zrobić, musi zapłacić karę. TP SA utrzymuje bowiem, że pismo trafiło do nich 15 lutego, czyli dzień po terminie składania wypowiedzeń, w związku z czym mają prawo do naliczenia sobie dodatkowych opłat.

Zaraz po otrzymaniu pisma zdezorientowany Stanisław Ptak złożył pisemną reklamację w Netii. Ta zajęła się sprawą i przekazała panu Stanisławowi, że z umowy się wywiązała. "Ostatnia partia rezygnacji została złożona 14 lutego. Po tej dacie żaden wniosek o rozwiązanie umowy z powodu zmiany regulaminu nie był składany do TP SA" - informowała Netia w specjalnym piśmie do zainteresowanego.

Jednak TP SA idzie w zaparte i dalej utrzymuje, że rezygnacja wpłynęła po terminie - 15 lutego. - Dzisiaj tonę już w papierach od obydwu firm. Któraś z nich ewidentnie mnie oszukała! - żali się nam pan Stanisław.

Mimo usilnych prób wyjaśnienia sytuacji nie udało nam się dowiedzieć, kto zawinił. - Dane, jakie uzyskaliśmy w Centralnej Kancelarii w Katowicach, wyraźnie mówią, że przesyłka wpłynęła do nas po terminie - informuje Maria Piechocka z biura prasowego TP.

- My wszystkie rezygnacje złożyliśmy w terminie - podkreśla z kolei Patryk Krępacki z Netii.

- Pisma innych klientów dotarły do naszej firmy w terminie do 14 lutego, trudno więc stwierdzić, dlaczego akurat ta przesyłka dotarła dopiero dzień po wyznaczonym terminie - dziwi się Piechocka.



Dla "Gazety"

Beata Adamus, prawniczka

Mamy do czynienia z bezsensowną umową między dwiema firmami, mówiącą o tym, że Netia, która chce świadczyć nową usługę klientowi, składa wypowiedzenie Telekomunikacji, która usługi świadczyła dotychczas. Gdyby klient sam składał rezygnację, nie byłoby żadnych niejasności.