Stefan Niesiołowski(PO): Nie ma większego znaczenia to, że Roman Giertych zrezygnował z funkcji prezesa
LPR. To ugrupowanie zamknęło już swoją działalność i dołączyło do partii, które są historią polskiej demokracji, jak chociażby KPN, czy ZChN. Cieszy mnie porażka LPR, gdyż był to karykaturalny ruch narodowy, a sam Giertych odegrał w parlamencie rolę wybitnie negatywną. Co prawda jest on na tyle młody, że mógłby jeszcze uczestniczyć w polskiej polityce. Z drugiej jednak strony jest tak niepopularny, że raczej żadna partia nie będzie go chciała widzieć w swoich szeregach, a on sam nie stworzy już pewnie liczącego się ugrupowania. Trzeba też jasno powiedzieć, że Giertycha wykreował szef Radia Maryja - ojciec
Tadeusz Rydzyk i to on go też zniszczył. Teraz były przewodniczący LPR ma swoje miejsce na Cmentarzu im. ojca Rydzyka
Tadeusz Cymański(PiS): Roman Giertych był silnym przywódcą, który trzymał całą swoją partię w szachu. Dlatego to właśnie on musiał ponieść pełną odpowiedzialność za wynik wyborczy LPR. Tym samym ciężko sobie wyobrazić, żeby on lub jego ugrupowanie powróciło do wielkiej polityki. Poza tym sam Roman Giertych zapowiedział już powrót do zawodu adwokata. To chyba ostateczne "Do widzenia", jakie mówi on LPR-owi. Ciężko jednak spekulować, gdyż wciąż jest on bardzo młody, a każdy ma szansę do powrotu i naprawy. Jako polityk z pewnością ubarwiał on scenę polityczną. Problem polegał na metodach, którymi się posługiwał. Szef Ligi nie był bowiem łatwym partnerem politycznym - wielokrotnie wystawiał premiera na ciężkie próby. Być może właśnie dlatego wyborcy tak surowo ocenili jego działalność. Żałuję tylko, że spośród polityków LPR zabraknie w następnym parlamencie Marka Jurka.
Ryszard Kalisz(LiD): Naturalną rzeczą jest, że szef partii, która miała swoją reprezentację w Sejmie, a w następnych wyborach otrzymuje niecałe półtora procent poparcia, podaje się do dymisji. W przypadku Romana Giertycha decyzja ta była zapewne o tyle łatwiejsza, iż ma on alternatywę od polityki w postaci praktyki adwokackiej. Trzeba mu jednak oddać, że postąpił honorowo rezygnując z przewodniczenia LPR-owi. Liga nie powinna się już pojawić na scenie politycznej. Postendeckich zwolenników tego ugrupowania przejął bowiem PiS. Jednakże znając Romana Giertycha - pewnie jeszcze o nim nie raz usłyszymy. Teraz przyda mu się wyciszenie - być może stanie się dzięki temu mniej cyniczny i zacznie działać na rzecz wyzwań, jakie są obecnie dla Polski najważniejsze.
dr Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego: Po przegranych wyborach zmiana lidera jest naturalna. Roman Giertych wziął odpowiedzialność za wynik wyborczy na siebie. Trzeba też zaznaczyć, że to polityk pragmatyczny. Zauważył, że w obecnej chwili nie ma on szans na realizowanie swojego programu i postanowił się wycofać. Nie oznacza to jednak, ze nie wróci do polityki. Z pewnością jednak ewentualny powrót na scenę polityczną trzeba odłożyć w czasie - muszą bowiem nastąpić przepływy wyborców. Podobnie wygląda sytuacja z LPR. Małe partie zazwyczaj marginalizuje się w Polsce, ale ciężko przewidzieć jak sytuacja będzie wyglądała za 2, 3 czy 4 lata. Musiałoby jednak nastąpić znaczące wzmocnienie ideologiczne tej partii, gdyż w obecnej formie Liga pod tym względem ma wyborcom niezbyt wiele do zaoferowania.