Frekwencja wyborcza w
USA mogła wynieść nawet 80 proc.
Wszystko od początku zapowiadało wysoką frekwencję. W USA zarejestrowało się do głosowania ok. 41 tys osób.
Najwięcej Polaków mieszkających w USA głosowało w Chicago i w Nowym Jorku, po 16 i 14 tys. osób. Punkty do głosowania działały jednak również w mniejszych skupiskach Polonii, takich jak Seatle, New Britain czy Waszyngton. Niektórzy na dojazd do lokali wyborczych musieli poświęcić kilka godzin.
Wybory w USA: frekwencja wyniosła 80 proc. Polacy przebywający w USA głosowali w sobotę w godz. 6.00-20.00 czasu lokalnego.
Na wschodnim wybrzeżu USA lokale wyborcze otwarto o godz. 12.00 czasu polskiego. W Kalifornii, którą od wschodniego wybrzeża dzielą 3 godziny czasu, głosowanie rozpoczęło się o godz. 15.00 czasu polskiego.
W całych Stanach Zjednoczonych do udziału w wyborach zarejestrowało się około 41 tysięcy Polaków. Warunkiem udziału w głosowaniu jest posiadanie ważnego paszportu polskiego. W przeszłości nasi rodacy mieszkający w Stanach Zjednoczonych niechętnie głosowali w wyborach do polskiego Sejmu i Senatu. W 2005 roku do głosowania zarejestrowało się około 10 tysięcy osób.
W związku z rekordową frekwencją - jak podają szefowie komisji wyborczych - liczenie głosów może się przeciągnąć w stosunku do pierwotnych oczekiwań i ostateczne wyniki w całych Stanach Zjednoczonych spodziewane są dopiero nad ranem (przed południem czasu polskiego).
Polacy mieszkający w USA, tak jak inni nasi rodacy za granicą, głosują na listę warszawską.
Wyniki wyborów na żywo, gorące komentarze i analizy polityków oraz transmisje ze sztabów wyborczych. Zapraszamy na wyborczy wieczór i wyborczą noc z portalem Gazeta.pl. Zaczynamy o godz. 19.30! Więcej