Ranny nie mógł się doczekać pomocy

Marek Mamoń
2007-10-18 , aktualizacja: 18.10.2007 00:00
A A A Drukuj

Pół godziny czekał krwawiący mężczyzna, by dojechała do niego karetka pogotowia. Ratownicy zjawili się na miejscu wypadku dopiero po stanowczej interwencji policji.

Wtorkowy wieczór. Wieżowiec przy ul. Oskara Langego na Tysiącleciu. Kilka minut po godz. 21.30. Pani Ania słyszy dzwonek do drzwi. - Otwórz - mówi do córki w przekonaniu, że z pracy wraca mąż. Kilka sekund potem ciszę przerywa krzyk dziecka. - Pobiegłam do drzwi i zobaczyłam przerażający widok. Przede mną stał młody mężczyzna z twarzą we krwi. Z okolicy skroni krew dosłownie tryskała. Mężczyzna został chyba napadnięty, twarz miał pociętą jakby żyletką....


pozostało 84% treści.

Artykuł zamknięty. Wykup kod i wpisz go w pole Kod dostępu.

Usługa Cena Rodzaj płatności
Dostęp do 1 artykułu 2,46 zł brutto (z VAT) Wyślij SMS o treści GA na nr 7216 »
Płatność online »
Dostęp do 3 artykułów 4,92 zł brutto (z VAT) Wyślij SMS o treści GA na nr 7416 »
Płatność online »
Dostęp do 10 artykułów 12,10 zł brutto (z VAT) Płatność »
Zasady udostępniania Archiwum Portalu Gazeta.pl: Usługę świadczy Agora SA

Podziel się