Donald Tusk szkalował i pomawiał CBA, a następnie uniemożliwił wyjaśnienie wszystkich wątpliwości, w ramach tajności, przed komisją ds. służb specjalnych - powiedział na środowej konferencji prasowej marszałek Sejmu Ludwik Dorn.
- 3 października przeprowadziłem rozmowe z Donaldem Tuskiem, w której powiedziałem mu, że według moich informacji, decyzja o postępowaniu operacyjnym w stosunku do pani Sawickiej zapadła wtedy, gdy nikomu nie były w głowie przedterminowe wybory. Powiedziałem wtedy do Tuska: "Donaldzie, nie nadawajcie tej sprawie cech politycznych, ponieważ sprawa jest najzupelniej czysta.
- Powiedziałem wtedy Tuskowi - kontynuował Dorn -, że obawiam się sytuacji, gdy w sposób niesłuszny postawione będą zarzuty, że działania służb służą politycznym celom.
Według Dorna, Tusk miał mu odpowiedzieć - "Ludwik, ty rób swoje, a ja będę robil swoje".
- I Tusk rzeczywiście robił swoje, szczególnie gdy w sposób twardy zarzucił CBA zaangażowanie w kampanię wyborczą - tłumaczył Dorn.
Marszałek Sejmu uważa, że "dzisiejsze darcie koszuli i lanie krokodylich łez przez pana Tuska nie ma żadnych podstaw".
- Najpierw szkalował i pomawiał CBA, a następnie uniemożliwił wyjaśnienie wszystkich wątpliwości, w ramach tajności, przed komisją ds. służb specjalnych - mówił Dorn. - Jako marszałek Sejmu chciałem powiedzieć Tuskowi - niech pan panie pośle nie mówi teraz o wykorzystywaniu służb w kampanii, bo to pan zastosował oszczerstwa i pomówienia jako środek walki w kampanii wyborczej.
- Niech pan teraz sam powie śladem znanej postaci z komedii: "Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało" - mówił marszałek. - Pan przewodniczący Donald Tusk jest Grzegorzem Dyndałą tej kampanii i może mieć pretensje tylko do siebie - oświadczył Dorn.